poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział XXII


"oczami Eweliny"

Dziś minął miesiąc od kiedy wybudziłam się ze śpiączki. Dopiero teraz wypuszczają mnie ze szpitala. podobno miałam " badania" . Taaa , przez większość czasu leżałam i nic nie robiłam .
-Hejeczka ,Słodziutka ! -wpadł do mojego pokoju Jared.
-Cześć przystojniaku .- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek.
-Jaki plan szefowo ? -zapytał po czym zasalutował jak żołnierz generałowi.
-Ty bierzesz rzeczy ,ja idę po wypis i widzimy się obok samochodu .- Powiedziałam po czym ruszyłam do gabinetu lekarzy . Po załatwieniu sobie papierka powoli ruszyłam w miejsce spotkania z moim przyjacielem. Po kilku minutach ( no bo oczywiście musiałam po drodze do wyjścia zgubić się ze dwa razu) wsiadłam do samochodu .
-Gdzie , my jedziemy ? -zapytałam gdy zauważałam że jedziemy w przeciwną stronę niż do naszego domu.
-Mamy dla Ciebie niespodziankę -powiedział cicho. Przez resztę drogi się  nie odzywaliśmy.Gdy dojechaliśmy ujrzałam piękny widok . Wodospady z idealnie przeźroczystą wodą . A na środku wysepkę gdzie stali wszyscy ludzie których kocham.
-O co chodzi ? -zapytałam na wstępie.
-To z okazji wrócenia do nas -powiedział Ed .Spojrzałam się na nich jak na idiotów.
-i przeprosiny -powiedziała Amanda. I w tym momencie moja mina mówiła że nie mam cholernego pojęcia o czym Ci idoci bez mózgów do mnie mówią.
-Zostawiliśmy Cię gdy tego najbardziej potrzebowałaś .. - zaczęli ,lecz od razu im przerwałam.
-To NIGDY nie była wsza wina. To zawsze ja się odcinałam od wszystkiego. Wy nigdy nie zawiniliście. Więc przestańcie pierdolić głupoty i chodźcie się poprzytulać. -powiedziałam po czym na potwierdzenie moich słów otworzyłam szeroko ramiona. Od razu ta banda wariatów podleciałam do mnie i zaczęliśmy się przytulać. Czułam się tak jakby czas stanął ,a ta właśnie chwila była jedną z najważniejszych momentów mojego życia. I taka była prawda. Dzięki temu że miałam moich idiotów przytulonych do mnie jak glonojady , czułam  że wszystko ma sens. Ta chwila dzięki nim stała się magiczna.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zbliżamy się do końca całego opowiadania :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz