poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział XV

Znów jesteście

-Loui , idziesz ? -zapytałam ,bo się ślamazarzy.
-Biegnę ,już biegnę - powiedział po czym zbiegł ze schodów a następnie założył trampki .
-Chłopaki ,wychodzimy ! -wydarł się Louis ,po czym wziął moją rękę i zaczął nas prowadzić w stranę samochodu.

***
-Państwa dziecko ,rozwija się prawidłowo - oznajmił nam lekarza ,a ja się uśmiechnęłam do ekranu. Moje małe dziecko.
-Nie ,to nie jest moje dziecko - powiedził Lou do lekarz.
-Ahh ,przepraszam najmocniej - odpowiedził mu .
-Ohhhhh . Niepokojące - oznajmił po chwili lekarz.
-Co się dzieje ? -zapytałam wystraszonym głosem i wreszcie spojrzałam na niego . Louis chwycił mnie za rękę.
-Pępowina jest bardzo blisko szyi dziecka. Możliwe że samo się nią udusi - oznajmił z poważną miną ,a ja zaczęłam płakać. Mój mały dzidziuś . On nie może umrzeć.
-Proszę się uspokoić.Zostało jeszcze trochę czasu . Zrobimy przy porodzie wszystko ,by dziecko przeżyło - powiedział nam ,a ja nadal płakałam .

***
-Kiedy przyjeżdżają twoi przyjaciele ? -zapytał się mnie Niall ,gdy tylko wkroczyliśmy do domu.
-Napisali do mnie że muszą coś jeszcze załatwić ,więc powinni być jutro . -odpowiedziałam ,po czym poszłam do swojego pokoju.
-Jak się trzymasz kochanie ? Nie możesz zrobić tego Mamusi . Mama Cię kocha ,nie opuszczaj jej.Wujkowie zaplanowali co z tobą już będą robić . Wszyscy ciebie oczekują - mówiłam do brzucha ze lzami w oczach.
-Nie płacz mała - powiedział do mnie Harry ,po wkroczeniu na moje terytorium.
-Jak mam nie płakać . Ono może umrzeć - powiedziałam po czym zaczęłam mocniej płakać . Chłopak tylko podszedł do mnie i mnie przytulił.Po kilkudziesięciu minutach płaczy,gdy się troszkę uspokoiłam ,położyłam się na łóżku ,a Hazza obok . 
-Kopie , Harry ,zobacz kopie -powiedziałam przeszczęśliwa do niego . Mój płacz w jedną sekundę zamienił się w wielki uśmiech.
-Oooo widzę że w wójków poszzedł . Mały piłakarz - powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-Skąd wiesz że to chłopiec ? -zapytałam się do .
-Intuicja -powiedział ,a ja na cały głos zaczęłam rżeć tak że chłopcy zlecieli się z całego domu .
-Co się stało ? -zapytał Ashton.
-Hazza ma intuicje -powiedziałam ,a reszta zaczęła się śmiać ze mną. Gdy się troszkę uspokoiłam ,pokazłam chłopakom ,jak maleństwo kopie.
-AWWWWW  -Powiedzieli wszyscy razem ,a ja sie uśmiechnęłam.
-Wypiłabym herbatę -powiedziałam i zaobaczyłam tylko jak Michael zbiega po schodach . Po chwili wrócił z gorącym napojem dla mnie . Podziękowałam i upiłam łyk . 
-Ewelina ,możemy spędzić jeszcze jeden dzień razem ? -zapytał się mnie Louis na ucho.
-Hmmm... - zaczęłam 
-----------------------------------------------------------------------------------------
Wróciłam z pomysłym na rodział . Tsk wiem dziwny jest ,lecz trudno !
Czytasz = komentujesz