sobota, 22 lutego 2014

Rozdział IX

Ciiii !

-Spokojnie.Nic ci nie zrobie ciiiii - uciszał mnie Niall i przytulał do swojej klatki piersiowej.Ja przyczepiłam się do niego jak pijawka i nie miałam ochoty puszczać.Czułam się przy nim tak bezpiecznie.Po jakiejś godzinie uspokoiłam się i zamknęlam oczy żeby lepiej słyszeć jego serce.Chłopcy-tak wszyscy tam siedzieli-myśleli chyba że zanęłam ,bo zaczęli rozmowę.
-Co to było ? Co jej jest ? - zapytał się Zayn.
-Nie mam pojęcia ,ale to nie wyglądało normalnie- mówił Liam -Gdybyś tylko wiedział co się stało -pomyślalam.
-Ktoś jej coś zrobił ,bo to nie mogło się wziąć z niej samej -wtrącił Louis.
-Jest taka krucha,delikatna - powiedział Niall .
-Chłopcy zanieśmy ją do pokoju ,niech się prześpi -powiedział Michael.Widocznie reszta na to przystała ,bo po chwili poczułam jak ktoś mnie podnosi i niesie w stronę pokoju.Nagle poczułam że wywraca mi się w brzuchu ,więc zerwałam się z rąk jak się okazało Zayn'a i pobiegłam do łazienki po czym zwróciłam do kibla całą zawartość mojego żołądka.Chłopcy biegli zaraz za mną. Gdy już wszystko zwróciłam podali mi chustkę żeby wyczyścić buzię.Gdy wszystko już uporządkowałam wygoniłam ich z toalety i zamknęłam się w niej.
-To nie możliwe.Przecież to nieprawdopodobe.Nie ja nie mogę nie -zaczęłam płakać.Podciągnęłam bluzkę do góry .Niby jest większy ,ale to możliwe że z przejedzenia.
-A jak wytłumaczysz spóźniający się okres-zadydnił w mojej głowie głupi głosik .
-Przecież mi się nie raz już spóźniał - wytłumaczyłam sobie.Jaka ja jestem glupia !
-Michael ! -zawołałam przez drzwi i otworzyłam je żeby chłopak mógł wejść.
-Tak ? -zapytał 
-Mógłbyś kupić do apteki i kupić test ciążowy ?zapytałam zażenowana.
-CIĄŻOWY ? -Zapytał się mnie i wytrzeszczył oczy patrząc się na mój odsłonięty brzuch.
-Tak.Nie mów chłpakom-powiedziałam . Chłopak oznajmił że wraca za 10 minut i wybiegł z łazienki.Jak powiedział tak zrobił i po około 12 minutach miałam test w ręku.Wygoniłam go i zrobiłam tak jak kazali na opakowaniu.

"5 minut później"

Wybiegłam z łazienki i żuciłam sie ze łazmi w ramiona Micheal'a.
-Jestem ! Niestety ,jestem !-wyjąkałam.
-Ciiii ,kochanie poradzimy sobie.Wszystko będzie dobrze - zaczął mnie pocieszać i przytulać do siebie.Jakieś półtorej minuty później wszyscy chłopcy znaleźli się wokoło nas i zaczęli zadawać pytania czemu płaczę.
-Powiem im ,bo później stchórzę - wyszeptałam mu na ucho.Niebiesko oki chwicił mnie za rękę ,a ja odkręciłam się w stronę pozostałych.
-Ja...ja....jestem.......w.... - zaczęłam mówić i co chwilę przerywać z przerwami na płacz- nie dam rady - wyszeptałam.
-Zostanę matką - powiedziałam ,Chłopcy wytrzeszczyli oczy.
-Gnoju ,zapłodniłeś ją ! Będziesz ojcem - zaczął się drzeć Louis na Luka.
-Nic nie zrobiłem.To nie moje !-zaczął wrzeszczeć Luke.
-Nie kurwa Mikołaja ! -wydzierał się Louis.
-DOSYĆ ! -wrzasnęłam.Wszystkie pary oczy powędrowały ,na moją osobę ,widocznie myśleli że tak nie umiem
-To nie jego ! Nie znacie ,mnie ! Nie znacie mojej histori ! Nikt na świecie nie zna ! Ale ja usunę je ! Usunę własne dziecko ,bo będzie mi przypominał o tym co się działo w Ameryce! -wrzeszczałam jak opentana.
-Usunę moje dziecko -ostani raz wrzasnęłam po czym zobaczłam mroczki przed oczami i runęłam na ziemię nieprzytomna.
=======================================================================
czytasz=komentujesz

poniedziałek, 17 lutego 2014

Informacje !

Postanowiłam założyć nowego bloga.Narazie nie zdradzam o czym będzie ,ale wydaje mi się że was zainteresuje.

Moja przyjaciółka też założyła bloga ,znajdziecie go tu !.

Polecam !

A teraz do następnego rozdziału

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział VIII

Odreagowanie

Po jakiś 5 minutach wszystko ucichło ,było tylko słychać ciężkie oddechy chłopców.Wspięłam się na palce.
-Zabierz mnie stąd .Nie chcę ich widzieć-powiedziałam mu na ucho.A później poczułam jak mnie podnosi jak pannę młodą .Ja miałam zamknięte oczy ,bo nie chciałam widzieć tych idiotów.Po chwili poczułam że jestem stawiana na ziemi.
-Otwórz oczy.Jesteś już bezpieczna- szepnął mi Michael na ucho.Otworzyłam powoli oczy.Po chwili chłopak oznajmił że pójdzie sprawdzić co u tamtych.Nagle w mojej głowie zabrzmiały słowa piosenki i poczułam że muszę ją zaśpiewać ,bo inaczej rozsadzi mnie od środka.

Seems like it was yesterday when I saw your face 

You told me how proud you were, but I walked away 
If only I knew what I know today 
Ooh, ooh 
I would hold you in my arms 
I would take the pain away 
Thank you for all you've done 
Forgive all your mistakes 
There's nothing I wouldn't do 
To hear your voice again 
Sometimes I wanna call you 
But I know you won't be there 
Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you 
Some days I feel broke inside but I won't admit 
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss 
And it's so hard to say goodbye 
When it comes to these rules, yeaah.
Would you tell me I was wrong? 
Would you help me understand? 
Are you looking down upon me? 
Are you proud of who I am? 
There's nothing I wouldn't do 
To have just one more chance 
To look into your eyes 
And see you looking back 
Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself, ohh 
If I had just one more day 
I would tell you how much that I've missed you 
Since you've been away 
Ooh, it's dangerous 
It's so out of line 
To try and turn back time 
I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you
-Rozumiem cię-wyszeptał ktoś za mną.Okazał się nim Zayn.
-"Nie mow że rozumiesz,bo to nie twoje serce rozrywało się na tysiące kawałeczków ,to nie twoje wspomnienia spływały po policzkach"-zacytowałam.
-Skąd wiesz.Skąd to wiesz ? Możę mam kogoś takiego ? Tak strasznie chcę o niej zapomnić,ale nie mogę-wyszeptał.
-"Cały twój świat nie ma sensu ,gdy brak,kogoś kto żyje w pamięci ,w sercu"- znów zacytowałam.Coś mi się dziś zachciał tak strasznie cytować.
-Kochałaś go ?-zapytał ni z gruszki ni z pietruszki.Od razu gdy o nim pomyślałam zaczęłam płakać.
-Cholernie.Niestety pozostanie już na zawsze tylko wspomnieniem-szepnęłam.Chłopak nic nie mówiąc podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Zrobić coś dla ciebie ?-zapytał po chwili.
-Mógł byś zawołać Niall'a ? -zapytałam niestety nie zdążyłam się ugryźć w język.Usiadłam na podłodze.Mulat wyszedł ,a po chwili w drzwiach pojawił się Irlandczyk.
-Zayn ,powiedział że płakałaś i chcesz żebym przyszedł.Chcesz ze mną o tym pogadać ? Chcesz czegoś ?- zaczął zadawać pytania.

-"Wystarczy że trochę ze mną pomilczysz"-Odpowiedziałam.

Chłopak połoył się na moich koalnach i zaczął się bawić kosmykiem moich włosów ,a ja jego.
-Czemu kobiety zawsze jak płaczą to robi nam się ich żal ? Łzy są ich bronią.- odezwał się po jakieś godzinie chłopak.Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć ,ale w końcu zacytowałam mu 

"Łzy nie są jedyną bronią kobiety.Między nogami masz lepszą-naucz się jej używać"

-Sugerujesz coś ? Mam cię brać to i teraz słońce ?-zapytał żartobliwie Niall.Niestety mi nie było do śmiechu.Od razu zepchnęłam go z kolan i przeczołgałam się do najbliżeszego konta i zaczęłam się trząść i płakać .Tak strasznie się bałam.
-Ej co się stało ? -powiedział po czym zaczął się do mnie zbliżać.
-Nie zbliżaj się ! Boję się ! Odejdź ,ja nie chcę ! -zaczęłam się drzeć jak opentana.Strach opanował  całe moje ciało.
-Ewelina,spokojnie ciiii,nic ci nie zrobię-zaczął mówić do mnie delikatnie i powoli się zbliżać.Ja nadal płakałam i miałam zamknięte oczy.
-Nie podchodź błagam !-wyjątkałam nadal płacząc.Do pokoju wlecieli chłopcy.Zdziwili się na to co zobaczyli i próbowali podejść ,ale im bardziej oni się przybliżali tym bardziej ja przybliżałam się ściany i mocnej płakałam.Pstanowili że już się nie będę zbliżać ,bo staneli w jednym miejscy.Niall powoli się zbiżał do mnie.Nie drgnełam ,ani milimetr ,ale strasznie płakała.
-Nie bój się.Spójrz w moje oczy.-powiedział gdy był obok mnie.Niechętnie to zrobiłam.Od razu zobaczyłam ten charakterystyczny błękit i wiedziałam że nic mi nie grozi.On widząc że mu ufam przytulił mnie mocno do siebie.
==================================================================
No i jak podoba się rozdział ?
Mi się wydaje że nie jest najgożej ,le mog by być lepszy.
czytasz=komentujesz

sobota, 15 lutego 2014

czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział VII

CO ?!!!!

-Cicho idioto bo ją obudzisz !-ktoś krzyknął jednocześnie szepcząc.Po chwili sprawdzając czy się nie obudziłam.Niestety ma kłopot ,bo wstałam ,ale nie mam siły podnieść powiek więc poudaje że śpię.
-Dlaczego ona jest bez niczego ,a ty bez koszulki ? -zapytał się jakiś niezidentyfikowany głos.
-Zaczęła się wiercić podczas snu i wrzeszczeć że jej gorąco to pomogłej jej zdjąć bluzkę.Ona ma stanik na sobie w kolorze skóry ,więc z daleka na pewno go nie zauważysz -tak ,sama chciałam ją zdjąć ,bo ten chłopak jest taki cieplutki jak przenośny grzejniczek.-,a ja jeszcze przed ponownym zaśnięciem ją zdiołem.
-Po cholerę ?-zapytał znów ten sam głos.Miałam ochotę zaśmiać się na jego pytanie ,ale szybko się opanowałam ,bo przypomniałam sobie że udaję że śpię.
-A przytulałeś się kiedyś do niej ? Nie dość że gorąca z wyglądu to jeszcze naprawdę taka jest.Jeszcze jak sama się przytuliła moją ręką do swojego ciała to myślałem że gorąco mnie rozsadzi od środa-odpowiedział Luke i westchnął teatralnie.Dobra czas kończyć przedstawienie ,bo niedługo zacznę się śmiać.Przekręciłam się na drugi bok i położyłam rękę na świetnie wyrzeźbionej klacie chłopaka.Jak dla mnie to może chodzić już zawsze bez koszulki.Potem otworzyłam oczy.
-Cześć księżniczko .Jak się spało ? -zapytał Luke razem z innym chłopakiem.
-Hej ,bardzo dobrze ,jesteś bardzo wygodny.-powiedziałam po czym uśmiechnęłam się do Luka.
-Tak wogóle to jestem Ashton - przedstawił mi się tajemniczy chłopak .
-Ewelina.Dobra czas wstawać.-Wstałam po czy poszłam do asha.
-Dobra ja was zostawiam.Widzimy się na dole.-powiedział po czym wyszedł przez drzwi.Luke w tym samym czasie wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Nie sądzisz że trzeba się ubra...-zaczął mówić i wręczać mi moją koszulkę lecz nie dano mu dokończyć ,bo drzwi otworzyły się z impetem i wparował do pokoju Louis.
-No cześć ludzi..-zaczął wrzeszczeć lecz zobaczył tą scenę i nagle jego twarz zmarszczyła się w nieprzyjemny sposób.Był zły ,nie to mało powiedziane był wkurwiony.
-LUKE ! Czego w cholernym NIE MOŻESZ SIĘ DO NIEJ ZBLIŻAĆ nie rozumiesz ?!!!!!!  - zaczął wrzeszczeć brunet.Czekaj !Stop ! Jak to nie może zbliżać ?!!! to chore !!!
-To moje życie i mogę sobie robić co mi się żywnie podoba-zaczął nawijać młodszy chłopak.
-Mówiłem ci mam w dupie to z kim sypiasz ,ale masz się do NIEJ nie zbliżać !-wrzsnął Louis i pokazał ręką na mnie.
-Nie mogę ?! No to patrz !-werzasnął Luke po czym szybko się odwrócił i namiętnie wpił się w moje usta.Na początku mnie zatkało i nie wiedziałam co się dzieje ,ale po chwili zaczęłam natarczywie oddawać pocałunek blondyna.
-BOŻE JAK ON ŚWIETNIE CAŁUJE ! -krzyczałam moja podświadomość.Po około minucie oderwaliśmy się od siebie .Uśmiechnełam się mimo woli ,a on to odwzajemnił.
-I co ? Nie mog...-blondyn zaczął się odwracać w stronę starszego kolegi z kpiącym uśmiechem ,ale nawet nie dano mi dokończyć ,bo pięć bruneta zaatakowała jego twarz.Głowa Luka poleciała do tyłu pod wpływem uderzenia.Blondyn szybko się otrząsnął po ciosie i rzucił się na buneta.Na samym początku nie wiedziałam co robić widząc to .Po chwili jednak się otrząsnęłam i zaczęłam wołać chłopaków jak opentana.Przybyli do pokoju po dosłowienie 3 sekundach.Gdy ogarnęli co się dzieje zaczęli ich rozdzielać ,a Michael podbiegł do mnie przytulając do siebie z całych sił żebym nie musiała patrzeć na nich.
==============================================================
U się działo w rozdziale !
Podoba wam się ?
Zdjęcia wybierane z pomocą Manii <3 Dziękuję wam strasznie za te komentarze.
Jest was mało ,ale jesteście najlepszymi obserwatorkami świata !
Dziękuję też za życzenia powodzenia na klasówce.
czytasz =komentujesz

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział VI

Chyba tak

-Kochanie dasz sobie radę ? Może ja jednak zostanę? tak zostaje!-zaczął gadać Ed.
-Ani mi się waż. Baw się dobrze .Mną się nie przejmuj.Jak coś to możesz zastać tamtej dziewiątki martwe ciała w piwnicy.Ale nie bój się ja będę żyła-odpowiedziałam mu 
-Nie strasz i nic im nie zrób.Kocham cię pamiętaj o tym-powiedział po czym przytulił mnie mocno do siebie ,pocałował w czubek głowy .
-Też cię kocham rudzelcu-powiedziałam.Następnie puścił mnie i zaczął iść w stronę odpawy samolotowej.Machałam mu do póki nie straciłam go z oczy.Potem poczułam się taka pusta.Jakbym nigdy nie miała go już zobaczyć.
-Ej wszystko będzie dobrze,nie martw się- szepnął mi na ucho ktoś.Musiałam się odwrócić w jego stronę żeby rozpoznać kto do mnie mówi ,bo jeszcze nie poznaje ich po głosie.Był to Luke.
-Choć - powiedział po czym złączył nasze ręce w uścisku.Gdy spojrzałam na nasze splecione ręcy od razu poczulam się lepiej.Wiedziałam że mam w kimś oparcie.
-Wszystko będzie dobrze księżniczko . Zobaczysz.-powiedział do mnie Michael po czym podszedł do nas i mocno mnie przytulił.Nie puściłam jednak ręki Luka .Gdy oderwaliśmy się od siebie zobaczyłam że reszta dziwnie się na nas patrzy.Zrobiłam minę typu "WTF?"
-Znacie się dzień a już jesteście parą ?-zapytał Louis jakby przez zęby ,a w jego oczach wybuch gniew.Nigdy przedemną ten glupek nie umiał nic ukryć.Za dobrze go znałam.Niestety nadal nie kumałam o co chodzi.Na szczęście wybawił mnie z mojej głupoty Michael który szepnął mi na ucho -Chodzi im o wasze splecione dłonie.
-Boże jesteście durni ! Już chłopaka nie można złapać za rękę ,bo od razu są domysły że jesteśmy razem. Jesteście walnięci na głowy ! -wrzasnęłam po czym szybkim ruchem wyszłam z lotniska.Tego już za wiele,co oni sobie myślą ?
Poszłam szybkim ruchem w stronę parku.Miałam wszystko w dupie musiałam odereagować.W parku usiadłam na trawie i zaczęłam głęboko i spokojnie oddychać.To zawsze mi pomagało.Po chwili wyciągnęłam telefon i zaczełam patrzeć na tapetę.Widok tych dwóch wariatek zawsze pomagał nawet w ekstremalnych warunkach.
-A co to za piękne dziewczyny masz na tapecie ? Wiesz co jednak bardziej pasowało by mi tam moje zdjęcie - usłyszała za plecami glos na co od razu się przestraszylam.-Nie bój się to ja .Liam.
-Chesz żebym padła tu na zawał ? -zapytałam spokojnie.Nie umiem się na nich gneiwać dlugo.
-Sorry.Odpowiesz mi kto jest na tej tapecie ?-zapytał ponownie.No tak on ich nie poznaje.Jednak trochę się zmienily od kąd ostatni raz je widział.
-To są dwie najważniejsze dziewczyny w mym życiu.Ta z przodu to Sandra ,a z tyłu Amanda.Chciałam zrobić zdjęcie tylko Sandzi ,ale Am wlazła w kadr i tak powstało to zdjęcie-wyjaśniłam.Nastepnie siedzieliśmy w ciszy.Nie mam pojęcia ile minęło czasu ,ale było to przyjemne uczucie.
-Dobra czas wracać do domu bo jest godzina 7.-powiedział .Przecież Ed wyjeżdżał o 4.Boże to ile ja tu siedzę ?
Postanowiliśmy wracać.Dorga minęłam nam wciszy,ale nie takiej niezręcznej tylko takiej miłej.
-Ewelina mogłabyś iść obudzić 5sos .Śpią w pokoju gościnnym ,a ja zrobię śniadanie.Reszta 1D już wstała-powiedział do mnie Liam.Pokiwałam głową na zgodę.Weszłam na górę i otworzyłam drzwi od gościnnego.Było tam tak strasznie ciemno .Gdy chciałam zapalić światło ono sami sie zapaliło zobaczyłam 4 pary gał patrzących się na mnie.Pisnęłam z przerażenie.Po chwili zobaczyłam że cala 4 zmieściła się w dwu osobowym łóżku i tak leżą.
-Ja pierdole ! Zabić was ! Przestraszyłam się - zaczęłam wrzeszczeć jak opentana.
-Przepraszamy -zawołali chórem ,a na ten gest uśmiech zawitał na mojej twarzy.
-Dobra glupole .Czas wstawać ,bo Liam robi pyszny śniadanko - powiedziałam jak do małych dzieci.
-Ale nie chce nam się - odpowiedzieli.-chcemy spać.
-Dobra to śpijcie ,ale ja razem z wami - powiedziałam po czym bez ostrzeżenia wlazłam do łóżka.
-Posuć się Luke ,bo jesteś gruby,ciebie też się to tyczy Calum-powiedziałam po czym posadziłam dupę między nimi.Przywłaszczyłam sobie rękę Luka po czym otoczyłam się nią i położyłam na moim biodrze tak że wyglądało to jakby chłopak mnie przytulał.
-Dobranoc chlopcy- szepnęłam.
-Dobranoc Ewelina - odpowiedzieli po czy zgasili światło.
-Poczekaj gorąco mi -powiedział po czym zdjął koszulkę i znów położył rękę tam gdzie była poprzednio.Wuliłam się mocnej w jego pięknie wyrzeźbioną klatę po czym popadłam w błogi sen o wacie cukrowej i jednorżcach.

====================================================================
W środę mam klasówkę z angika ,ale co jest ważniejsze od tego ?
Wszystko ! tak więc napisałam ten rozdział bo mi się strasznie nudziło.
Jeszcze tylko ten tydzień i FERIE !
Rozdział nudny jak flaki z olejem.
I proszę was ponownie czytasz= komentujesz.
To dla mnie strasznie ważne .
Ostatnio skomentowałam tylko jedna osoba( no dobra dwie ,ale jedna nie mogła mi napisać w komencie ,bo jej soś szwanował bloger więc mi na facebook'u prywatnym napisała).

czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział V

To ON !



 -Dziękuje-zdołałam wyszeptać.
-Jestem tu dla ciebie- wyszeptał.Nie rozumiałam go .Przecież mnie nie zna.Nic o mnie nie wie ,a mówi że jest tu dla mnie.Moje rozmyślania przerwał dźwięki wiadomości . Wygrzebałam mój telefon z tylnej kieszeni.Od "nieznany" hmm ciekawe od kogo.Otworzyłam wiadomość.

Od "Nieznany"

Co mała kurwo ? Myślałaś że jak zmienisz numer to się odemnie uwolnisz? Mylisz się słońce nigdy nie odpuszczę.Znajdę Cię i zniszczę.

Wiedziałam od kogo to jest.Od razu zaczęłam się trząść .Wypadł mi telefon z ręki ,a ja od razu zaczęłam się drapać po ramionach aż do krwi.Michael'a zatkało nie wiedział co robić.
-Szybko włącz zimną wodę ! - nagle pojawił się w łazience jakiś chłopak.
-Skąd do cholery się tu wziąłeś ? -wrzasnął Michael.
-Nie ważne kurwa ! Rób to co ci mowię.-Wrzasnął ponowinie nieznajomy.Później pamiętam wszystko ja przez mgłę.Gdy już się ocknęłam z transu stałam opatulona ręcznikiem w objęciach Ed'a.Dwójka chłopaków stała do mnie tyłem i prowadziła jakąś zaciętą rozmowę.
-Co się stało ? -zapytałam delikatnie.Jak na zawołanie wszystkie pary oczy spoczęły na mnie.
-Wszystko już dobrze ? -zapytał się mnie blondyn.Muszę przyznać że był bardzo przystojny.
-Tak.Kim jesteś ? -zapytałam ze strachem.
-Jestem Luke . To ja kazałem cię wsadzić pod prysznic -oznajmił chłopak i usmiechnął się do mnie przyjaźnie.
-Co tu się wogóle stało ? -zapytał zdezoriętowany Ed.
-No bo ... ten ...spotkałem tu Ewelinę...i zaczęliśmy gadać-zaczął opowiadać Michael.
-A dlaczego tu leży żyletka ? -zapytał się Ed.
-No bo szukałem czegoś w szawce i ... -opowiadał Michael.
-Nie okłamuj go . Nie warto - przerwałam mu.Ed spojżał się na mnie pytającym wzrokiem.-Chciałam się pociąć ,ale Mick mi w tym przeszkodził.
-Znów ? -zapytał niedowierzając Ed.
-STOP ! STOP ! Jak to znów ? -zapytali tamci.Edzio kazał im zamknąć drzwi po czym spojrzał się na mnie z pytającym wzrokiem o zgodę.Pokiwałam twierdząco głową.Zdjął ze mnie całkowicie bluzkę po czym kazał się tamtym przybliżyć.Ich miny zbladły.Wyglądali jakby nie dowierzali że mogę się ciąć .
-Dobra ,ale czegoś nie rozumiem.Dlczego zaczęłaś potem się drapać aż do krwi ? -zapytał Michael.Nieświadomie mnie zranił . Nie lubię poruszać tego tematu.Od razu w moich oczach pojawiły się łzy.Rudzielec posadził mnie na wannie i usiadł obok mnie przytulając mnie do swojego torsu.
Zaczęlam chisterycznie płakać.
-To ON.ON napisał do mnie wiadomość - wyjąkałam.Nikomu nie powiedziałam co ON mi zrobił.Za bardzo się tego wstydzę i pragnę usunąć tą część mojego życia z głowy.Ed wie tylko że to bylo coś strasznego i nikt nigdy nie chciał by tego przeżyć.Zczęłam się powoli uspokajać ,a później zasnęłam w bezpiecznych ramionach mojego przyjaciela.
====================================================================
TA TA TA DAM !!!!
Wiem że to dziwne że wstawiam rozdział w środku tygodnia ,ale mam powód.Wczoraj obchodziłam swoje 14 urodziny i z tego powodu napisałam ten rozdział.

czytasz=komentujesz