piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział XX

Wybieram....

Zanim jeszcze zacznę chciałam tak bardzo was przeprosić za to że ostatnio was zaniedbuję ,ale mam swoje problemy w życiu i po prostu nie daję sobie rady z nimi .Więc jeszcze raz przepraszam i życzę udanego Sylwestra 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"oczami Eweliny"

-Halo !!! Co się dzieje ?!!! -wrzeszczę na cały głos, a otacza mnie jedynie jasność. Nic nie widać ,tylko jasność. Ehhh..... denerwuje mnie już ten kolor ,czuję się jak w szpitalu dla obłąkanych.
-Mała -słyszę delikatny głos za sobą.Odwracam się ,ale nikogo nie widzę.
-Ktoś tam jest ? -zapytałam cicho.
-Moja mała boo boo . -słyszę z oddali. Tylko jedna osoba na świecie mnie tak nazywała.
-Karol ? -zapytałam z nadzieją.
-Tak kochana -wyszeptał mi przy uchu. Odróciłam się w tam tą stronę i zobaczłam mojego byłego chłopaka ,przystojnego jak zawsze z wielkimi skrzydłami .
-Jesteś aniołem -wyszeptałam zszokowana-a twoja mama zawsze mówiła że pójdzieś do piekła -zażartowałam. On się jedynie uśmiechnął.
-Dzięki tobie zostałem Aniołem -odpowiedział.
-Jak to dzięki mnie ? -zapytałam zszokowana i odsunęłam się delikatnie.
-Dzięki temu że opiekowałem się tobą przed śmiercią ,zostałem aniołem . Gdybym Cię nie spotkał na swej drodzę ,byłbym teraz z lucyferem w podziemiach. -odpowiedział ze stoickim spokojem. Co ja się dziwie ? Przecież kurwa to anioł ,nie będzie skakał ze szczęścia i wrzeszczał na mnie.
-Karol ...dlaczego jestem tu ? sama ? -zapytałam o to co od początku mnie zastanawiało.
- Jesteś zawieszona pomiędzy ziemią, a niebem. Możesz wybrać  czy chcesz żyć w niebie,czy na ziemi. -odpowiedział i uśmiechnął się do mnie.
-A ...dziecko .czy.. - zaczęłam mówić ,ale słowa nie chciały przejść mi przez gardło.
-Jest wśród nas -odpowiedział ,a na jego twarzy zagościł smutek . Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Ten podleciał i objął mnie ramionami.
-To ... ?-zaczęłam.
-Chłopczyk - odpowiedział za mnie.
-Mogę mu dać imię ? Proszę ... - prosiłam go.
-Oczywiście że tak -odpowiedział mi.
-Mickey, Mały Mickey - szepnęłam.
-Tak jak MICKEY MOUSE ? -zapytał zdziwiony. Pokiwałam głową na potwierdzenie.
-Ty i te twoje pomysły -wyszeptał.Potem siedzieliśmy chwilę w ciszy przytulając się do siebie nawzajem.
-Przepraszam boo boo ,ale muszę Cię pośpieszyć. Zostajesz tu ,czy wracasz na ziemię ? -zapytał Karol
-Nie mam po co już żyć -wyszeptałam .
-Nie prawda. Na ziemi czekają na Ciebie przyjaciele. Nie śpią ,patrząc całymi nocami na Ciebie . Kochają Cię. I wiem że może wydaję się, że cały sens życia już zniknął ,ale oni czekają na Ciebie. Wiem doskonale że z nimi będziesz szczęśliwa oraz bezpieczna. -powiedział mi ze szczerością w oczach -Zaufaj mi jestem Aniołem -dopowiedział.
-Tu mam Ciebie , małego . Wszystko czego zapragnę . Tam nie mam nic . -odpowiedziałam płacząc.
-Tam masz miłość swojego życia -odpowiedział.
-Jak to ? - zapytałam ze zdziwieniem
-Nie mogę Ci więcej powiedzieć -odpowiedził i puścił mi oczko.
-To co wybierasz ? -zapytał ostatni raz.
-Wybieram......

środa, 24 grudnia 2014

Jest sprawa i Swięta

No to zaczniemy od tego że życzę wam wszystkim wesołych świąt ( choć one już trwają ,ale ciii)
a inna sparaw jest to że prawdopodobnie jutro pojawi się rozdział . Już zaczynam go pisać ,ale mam próbę przed występem podczas paserki i raczej się nie wyrobię ,więc jutro pojawi się rozdział

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział XIX część 2

Pierdol się

-TO JEST TWOJE DZIECKO SKURWYSYNIE..... - wrzasnęłam mu w twarz. Nie wytrzymałam. Zaczęłam mocniej krzyczeć.
-To nie możliwe dziwko -krzyknął wtał i podniósł mnie za ramiona. Zaczęły mnie piec z bólu.
-A jednak- szepnęłam ,i zaczęłam zwijać się z bólu . Brzuch zaczął mnie cholernie boleć ....nie wytrzymam tego bólu.Po chwili usłyszeliśmy wielki huk i wrzaski "POLICJA !". Dziękowałam w duchu bogu za czuwanie nademną. Olivier spanikwał rzucił mną o podłogę i wyskoczył przez okno . Moje oczy same się zamykały . Nie miałam siły z nimi walczyć , ostatnią osobą jaką zobaczyłam była spanikowana twarz pani evy.

"oczami Liama"

Ekipa powoli zaczęła się rozkręcać . Na początku byli oporni z piciem ,ale teraz już się rozluźnili i cieszą się chwilą zabawy. Ja siedzę w boksie i ich pilnuję .TAAA...Ktoś odpowiedzialy musi być.Po chwili poczułem wibrację telefonu. Nie patrząc na wyświetlacz odebrałem.
-Halo ! -wydarłem się bo osoba po przeciwnej stronie mnie usłyszała.
-Liam ,kochanienki , ona....ona jest w szpitalu- powiedziała pani eva. Była zaplakana.
-O boże.....już jedziemy ! -wrzasnął i szybko się podnisłem z siedzenia.Szybko podbiegłem do przyjaciół siedzących przy barze. 
-Ewelina...szital -zacząłem się jąkać. Na szczęście zrozumieli. Szybko wszyscy wybiegliśmy z dyskoteki ,złapaliśmy pierwszą lepszą taksówkę . Taksówkarz kłucił się z nami że nie pomżemy jechać w 14 jednym samochodem ,ale gdy daliśmy mu kasę, zamknął się i ruszył do szpitala. Wszyscy z nas płakali . 

"Oczami Nialla"

Ona nie może umrzeć. Przecież ....NIE MOŻE. Po chwili wybiegliśmy z samochodu . Mało co zarejestrowałem z tego . Pamietam jak bliśmy już pod salą i czekaliśmy. Najgorsze chwilie na świecie...my czekamy bezczynnie ,a za rogiem lekarze walczą o życie naszej przyjaciółki. 

"Oczami Jareda" 

*5 godzin później*

Dziewczyny zasnęły w ramionach chłopaków. Może to i lepiej . Będą mogły odpocząć chwile od tego calego gówna. Nikt się do nikogo nie odzywał . Czekaliśmy w całkowitej ciszy ,po chwili z sali wyszedł lekarz.Wszyscy od razu pobiegliśmy do lekarza,no może oprócz gerarda, marcina i dziewczyn . Chłopaki nie chcieli ich budzić. 
-I co z nią ? -spytał się od razu frank 
-Cieżki stan . Jest w śpiączce. -odpowiedział ze skruszoną miną. Bo mu uwierze ,gówno go to obchodzi ,niech nie próbuje nawet udawać.
-A co z dzieckiem ? - Zayn się spytał 
-Przykro mi ,poroniła -powiedział i położył mu rękę na ramieniu . Rozpłakałem się , nie będę wójkiem . Dobrze że moja mala księżniczka żyje. 
-Uspokój się idioto . Ona żyje to najważniejsze -mówił do mnie mój umysł.
-Możemy do niej wejść ? -spytał Louis.
-Tak ,tylko pojedyńczo - powiedział lekarz i odszedł. 
-Mogę wejść pierwszy ? -zapytał się Justin.
-Dobrze - wszyscy zgodnie odpowiedzieliśmy.
"Oczami Justina"

Wszedłem cicho do jej sali . Leżałam tam taka bezbronna i blada. Przetarłem oczy po urojeniu łez. Podszedłem cicho do niej ,pocałowałem ją w głowę ,tak jak to miałem w zwyczaju i usiadłem obok niej na łóżku . Złapałem ją za rękę.
-Kochana, wróć do nas. Wszyscy chcą cię z nami . Nie opuszczaj nas, Wszyscy cię potrzebujemy. Może nie będzie wśród nas twojego dzidziusia ,ale będziesz ty . Nie umieraj . Będziejsz miałam jeszcze dziecko .Na pewno ,a ja będę dumnym wójkiem ,pokazującym mu świat muzyki . Błagam zostań przy nas. -pwiedziałem po czym do końca się już rozpłakałem . 


---------------------------------------------------------------------------------------------------
Przperaszam za taki długi postój . Niestaty mój stan zdrowia się pogorszyl i wylądowałam w szpitalu .  Musicie mnie zrozumieć , To nie zależało ode mnie. 

wtorek, 23 września 2014

Rozdział XIX Część 1

Błagam,nie

-Nie ,to jest jakiś zły sen , koszmar ! -powiedziałam drżącym głosem.
-To nie jest sen idiotko . To się dzieje na prawdę -odpowiedział . Zadrżałam na sam jego ton głosu.
-Zostaw mnie w spokoju ! -krzyknęłam . Ten zaczął się zbliżać do mnie . Zaczęłam uciekać lecz ten mnie złapał i przygwoździł rękoma do ścianu.
-Jesteś tylo moja...-wyszeptał do mojego ucha.
-Nie jestem twoja, Już nie -odpowiedziałam. On na moje słowa zaczął się śmiać.  Złapał mnie cholernie mocno i zaczął ciągnąć w stronę mojej sypialni .Gdy znaleźliśmy się w pomieszczeniu rzucił mną brutalnie o podłogę.
-Nie zbliżaj się do mnie...-wyjęczałam zwijając się z bólu.
-Nie rozkazuj mi dziwko -powiedział po czym uderzył mnie w policzek.
-Oliwier...błagam ,zostaw mnie -zaczęłam płakać.Wiedziałam że nie mam z nim szansy. Brunet położył się na mnie .
-Nigdy -powiedział twardo . Po czym pocałował mnie zachłannie. Zacisnęłam usta jak najmocniej tylko mogłam. Nie chciałam oddawać tego pocałunku . Gdy zauważył że nie mam zamiaru zrobić tego co on chcę ,złapał mnie za tyłek po czym wbił w niego palce. Krzyknęłam z bólu. Ten załapał moment i wsadził mi język do ust . Nic nie robiłam . Patrzyłam tylko na ten horror i modliłam się by to się skończyło .
-No dawaj dziwko . Wiem że tego chcesz . -powiedział . Chwycił za moją bluzkę i rozerwał ją. Zaczęłam płakać i próbować się wyrwać spod niego odpychać go . Ale to nic nie dało . Byłam za słaba.
-Nie...Błagam...Nie możesz - zaczęłam mówić szlochając głośno.
-A to niby czemu ? -zapytał z kpiącym uśmiechem i zaprzestał na chwilę mnie całować.
-Widzisz brzuch ? Jestem w ciąży idioto . Nie mogę skrzywdzić dziecka !!!! -zaczęłam krzyczeć.
-Nie obchodzi mnie to że jesteś puszczalską dzwiką i  że których z tych peałów cię zapłodnił . Jesteś moja -powiedział z zaciśniętymi zębami.

-ONI NIE SĄ PEDAŁAMI ! -Wrzasnęłam na cały głos za co dostałam w twarz.
-Są , Nie próbuj zaprzeczać. Pierdolone, zapładniające moją własność PEDAŁY . -krzyknął pod koniec zdania.
-Żaden mnie nie zapłodnił idioto ! I nie jestem twoją własnością - powiedziałam choć tak bardzo pragnęłam wykrzyczeć mu to w twarz. Widziałam jednak że dostnę z liścia za takie coś.
-Jesteś moja , i tak dziwko sama się zapłodniłaś -powiedział złośliwie.
-TO JEST TWOJE DZIECKO SKURWYSYNIE.....

Ciąg dalszy nastąpi...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że ostatnio nawalam ,ale mam multum nauki bo w piątek jade do Londynu <3 am="" br="" e="" mi="" nadziej="" nbsp="" wybaczycie.=""> Do następnego...
Buziaki :*

środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział XVIII

Spadać mi stąd

-Dam rade, no idzcie -mówiłam i wypychałam ludzi z domu .
-Ale na...- zaczął mowić Zayn ,ale ja mu zatrzasnęłam drzwi przed nosem. Następnie podeszłam do okna i otworzyłam je.
-Cała wasz pechowa trzynastka ,przepraszam 12 ,zapomniałam że nie pijesz Liaś, ma się najebać w trzy dupy i wrócić mi pijanymi i szczęśliwymi do domu . Nie ma sprzeciwów ,nie martwcie się o mnie ,będzie cudnie -wrzeszczałam przez okno tak że wszyscy sąsiedzi mnie słyszeli.
-No ale ,kochanie -zaczął mowić Jared.
-Jeżeli ta oto dziewczyna każe wam iść do klubu i zaszaleć to to zróbcie zanim zmieni zdanie ,moja żona nigdy tak nie powiedziała. Taka kobieta ,którą macie w domu to skarb -usłyszałam głos naszego 66 letniego sąsiada który mieszka na przeciwko nas. Po chwili jego żona wyszła z domu i dała mu gazetą w głowę i pocałowała w policzek. Zaśmiałam się na ten widok . Jak ja bym chciała mieć taką starość.
-Mój mąż ma racje ,idzcie i się zabawcie . My będziemy mieć oko na nią -powiedziała i uśmiechnęła się do moich urwisów.
-Widzicie nawet sąsiedzi mnie popierają . Nic mi nie będzie . Jedzcie już -powiedziałam po czym posłałam im całusa w powietrzu . Ci zaczęli wchodzić do zamówionych wcześniej taksówek ,a po 5 minutach już ich nie było.
-Dziękuję za poparcie -podziękowałam sąsiadom.
-Nie ma za co skarbie.Widzę przecież jak ci zależało by wreszcie odpoczeli od wszystkich obowiązków -powiedziała pani Eva -bo tak miała na imię nasza sąsiadka.
-Panu też dziękuję panie Conell - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Nie ma za co kochana. Jak by coś się działo to przychodź do nas -odpowiedział mi.Ja lekko kiwnęłam mu głową i schowałam się do domu.

~~**~~

Jest godzina około północy ,a ja aktualnie siedzę na kanapie oglądam jerr'ego springer'a i zajadam ...wszystko co mamy w lodówce. NO CO ? Zachcianki kobiety w ciąży.Po chwili zgasło światło w całym domu. Zaczęłam się lekko bać. No ale co mi się może stać ? Nic ,a nic. Po chwili rozległo się strasznie głośne walenie do drzwi.
-Wiem Liam że oni ci ciążą na tym ramieniu ,ale nie musisz tak walić do tych drzwi - krzyknęłam do osobnika za drzwiami i poczłapałam do drzwi . Po otworzeniu ich doznałam wielkiego szoku . Od razu chciałam zamknąć drzwi ,ale on był silniejszy. Siłą wszedł do mojego domu. 
-Ostrzegałem że się zjawie . Tęskniłaś za mną kwiatuszku ? -zapytał się mnie tym swoim obrzydliwym głosem ,a ja zaczęłam płakać. To nie może być prawda.
-Zabawimy się teraz , mała....

wtorek, 5 sierpnia 2014

Przeprosiny

Naprawdę z całego swojego serca was przepraszam że tak długo (znów) nie wstawiam rozdziałów ,ale najpierw byłam we włoszech ,a potem spalił mi się ruter w domu przez co nie miałam dostępu do internetu. Postaram się dziś lub maksymalnie jutro wstawić nowy rozdział.

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział XVII

O...mój...boże !!! 

-Ewelinko...skarbie...wstajemy....nie....śpi...spokojnie - dochodziły do mnie z oddali odgłosy.
-nie..bly..ne -wymruczałam jakieś dziwne slowa pod nosem ,nawet sama nie rejestrując to co mówię.
-Skarbie ,wstajemy - powiedział ktoś i pocałował mnie w policzek. Powoli zaczęłam otwierać oczy ,a po chwili ujrzałam mojego napastnika którym okazał się Justin.
-Co chcesz jus ? -zapytałam.
-Zasnęłaś na kanapie ,oglądając z nami filmy. Nie możesz tu spać ,bo będą bolały cię plecy-powiedział bardzo spokojny.
-Dziękuje za troskę. Pomożesz mi wstać ? Sama będę miała problem się poruszyć -powiedziałam ,a on wyciągnął do mnie pomocną dloń. Chwyciłam za nią i się podniosłam.Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.
-Nie dźwigaj mnie ,bo dostaniesz pzepuchliny - wyrecytytowałam stały wierszyk mojej kochanej babci.
-Hahahahaha ,ważysz tyle co nic ,martwię się o ciebie ,musisz przytyć -powiedział i uśmiechnął się do mnie delikatnie.
-Taa ,taa - odpowiedziałam - będziesz dziś spał ze mną ? -zapytałam. Ten już nic nie odpowiedział ,tylko położył się obok mnie .Wtulilam się w niego i usnęłam.

~~***~~

-Młoda,wstajemy - wyszeptał mi ktoś przy uchu.
-Po co ? -zapytałam jeszcze z zamkniętymi oczami.
-Bo tak - odpowiedział ,już wiedziałam że ten głos należy do najstarszego z towarzystwa.
-Lou ,daj rękę to się podniosę -powiedziałam po czym otworzyłam swoje oczy.Zrobił to o co go prosiłam ,więc po chwili stałam lekko lochylona do przodu na mych własnymch nogch..
-Boli cię ? -zapytał spanikowany.
-Nie po prostu troszę mnie ciąży ten brzuszek -powiedziałam po czym odchyliłam tłów w tył. O wiele wygodniej.Zeszliśmy na dół gdzie siedziała reszta towarzystwa prócz justina.
-Gdzie moj przystojny blondyn ? -zapytałam się.
-Tu siedzę - powiedział Niall i pomachał mi ręką.
-Chodziło mi o tego mniej przystyojnego -powiedziałam ,a reszta zaczęła się chichrać .
-Powinienem się teraz obrazić -powiedział Jus i przytulił mnie od tyłu.
-I tak mnie kochasz -szepnęłam.
-No niestety tak - odpowiedział.
-Niestety ??? No to teraz foch ! Niall idę do ciebie -krzyknęłam dla żartu i poszłam do irlandczyka.
-Dobra, ja lecę po przyjaciół tej tam...paa - powiedział ,wskazałam na mnie po czym wyszedł z domu.Po jakiś 5 minutach drzwi się na powrót otworzyły. Myśleliśmy że do Justin ,czegoś zapomniał ,ale ukazała nam się ruda czupryna.
-No co tam ? -zapytał jakby nie było go maksymalnie parę godzin ,a nie 3 miesiące.
-EEEEEDDDDD -Wydarłam się i podeszłam do niego najszybciej jak mogłam i ciasno się w niego wtuliłam.Oczywiście musiałam też zacząć płakać.
-Ciiii ,nie płacz -szepnął do mnie czule.Odsunęłam się od niego i pozwoliłam chłopakom przywitać się z tym świrem.
-Opowiadaj jak było -powiedziałam po czym usiadłam na kanapie. Chłopaki zrobili to samo.

" 30 minut później"

-Co tu tak wesoło ? -zapytał się Justin ,tuż po wkroczeniu do domu.
-Rudy wrócił do nas - krzyknął harry i rzucił się na nogi ed'a. Zaczęłam się śmiać z tego.
-A naszej dwójki to już nie potrzebujesz ? -zayjąkały rzałośnie dwa damskie głosy.Wszędzie poznam te głosy.Podeszłam do tych moich idiotek i wyściskałam je ,oczywiście płacząc.
-Tęskniłam za wami dziewczyny - wyjęczałam przez płacz.
-My za tobą skarbie też ,nawet nie wiesz jak bardzo-odpowiedziały i mocno się we mnie wtuliły.
-A za mną kocie tęskniłaś ? -zapytał się mnie brunet stojący za dziewczynami.
-Nie wiem czy zasłużyłeś -odpowiedziałam zaczepnie po czym wtuliłam się w niego .
-Za swoim Marcinkiem byś nie tęskniła ? -zapytał . Nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w chłopaka obojczyk .Znów czułam to przyjemne ciepło bijące z ciała mojego przyjaciela.
-Stara ,stara ,stara ,stara  gdzie jest nam tu--uuu - usłyszałam ludzi śpiewających zmieniąną wersje piosenki sto lat sto lat.
-Och przpraszam ,bardzo kto tu ma 31 i 29 lat ,no bo nie ja -zaśmiałam się i przytuliłam do tych pajaców.
-Ciiii ,nie zdradzaj ludziom ile mamy lat -powiedział szeptem teatralnym frank. Reszta moich przyjaciół ,zaczęła się śmiać .Ochh jak ja cholernie tęskniłam za tym dziwacznym dźwiękiem.
-Wiesz mała , doskonale sobie zdajesz sprawę jak my za tobą tęskniliśmy ,ale jedno z nas najbardziej . I każde z nas wie o kogo chodzi . -wyszeptał mi do ucha i zrobił miejsce dla ostatniego z moich przyjaciół. Dosłownie rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam przytulać . Na początku udawał że mu nie zależy ,ale później zaczął oddawać mój uścisk.
-To wy się przyjaźnicie ? -usłyszałam głos Luka.
-Tak . Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi - odpowiedziała Sandra.
-Nie wiedziałem że zadajesz się z takimi ludźmi - usłyszałam Zayn'a .
Powoli zaczęłam puszczać Jareda . Odwróciłam się tak że stałam przodem do reszty ludzi ,a jared obejmował mnie rękami nad brzuchem.
-Nigdy się nie pytałeś - odpoowiedziałam i uśmiechnęłam się do nich głupio.
-Dobra rozejść się bo zrobiliśmy wszyscy sztuczny tłok w tym przejściu -powiedziałam i zaśmiałam się jak idiotka.
-Kocham Cię ,szkrabie -szepnął mi na ucho Jared.
-Ja ciebie też ,wariacie -odpowiedziałam mu ,po czym pocałowałam go w policzek .
-Teraz wszystko jest tak jak powinno być - pomyślałam i uśmiechnęłam się do moich myśli.


------------------------------------------------------------------------------------
Hej wam . Tak jakoś wzięło mnie żeby napisać rozdział. 
To może być mój ostatnio rozdział przed wyjazdem do włoch . Co prawda wyjeżdżam dopiero 22 ,ale rozumiecie ,muszę się spakować i tak dalej .
Więc ,do następnego :)






piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział XVI

Wreszcie !!!

-Hmmm...dobrze ,zgadzam się - odpowiedziałam mu.
-Prześpij się może .Dobrze ? -zapytał się mnie Ashton.
-Tak,ok. Zgadzam się - powiedziałam po czym wtuliłam się w kołdrę i ucięłam sobie drzemkę.



Po obudzeniu się, nie wiedziałam co się dzieje.Czułam że jestem głodna więc zaczęłam schodzić w dół.
-Mały nie kop tak ,bo mamusia nie wytrzyma - powiedziałam do brzucha i położyłam na nim rękę.Na dole ,siedzieli  wszyscy domownicy.Usiadłam obok nich.
-Chłopcy,zrobi mi ktoś coś do jedzenia ,bo dzidziuś strasznie kopie i nie daje chodzić.-zapytałam
-Jasne, już ci robię - mówi Michael i idzie do kuchni.
-Mała ,co masz zamiar jutro robić ? -zapytał się mnie Justin.
-Jutro przyjeżdża moja paczka ,więc spędzam czas z nimi - mówię po czym się uśmiecham delikatnie. Tak bardzo chcę by już byli obok mnie.
-OOO. No tak ,zapomniałem że przyjeżdżają jutro - odpowiedział mi.
-Kto do ciebie przyjeżdża ? -pyta się Louis z wyraźnym zainteresowaniem.
-Moje 2 przyjaciółki i 4 przyjaciół - odpowiadam.Po chwili dostałam moje spagethii.
-Chłopaki ,ja muszę wyjść na dwór. Kto idzie ze mną ? -zapytałam po zjedzeniu.
-Ja pójdę -powiedział Liam ,po czym zebraliśmy się i wyszliśmy z domu.Poszliśmy do parku. Potrzebowałam tego.Przez całą drogę żadne z nas nie powiedziało ,ani słowa.
-Co się dzieje mała ? -zapytał Liam.
-Nic ,tylko ...myślę - odpowiedziałam.
-O czym ? -zadał pytanie i usiadł na ławcę.
-O ojcu dziecka - odpowiedziałam szczerze i usiadłam obok Liasia ,a po chwili położyłam głowę na jego ramieniu.On położył rękę na moim ramieniu.
-Boisz się go ? -zapytał po chwili.
-Ten człowiek mnie zgwałcił . No jasne że się go boje -odpowiedziałam z poważną miną . Liam w tym momencie spojrzał na mnie.
-A będąc z nami ? -zapytał .
-Będąc z wami ,czuje się bezpieczna -odpowiedziałam ,a ten pocalował mnie w policzek.
-Nie pozwolimy cię skrzywdzić księżniczko -powiedział .
-Masz jego zdjęcie ? -zapytał po około 15 min. ciszy.Pokiwałam delikatnie głową na tak.
-Patrzyłaś na nie po tym co się stało?
-Nigdy potem - odpowiedziałam szczerze.
-Możesz mi powiedzieć dlaczego byłaś z nim tak długo ? -zapytał .
-Myślałam że to jest ten jedyny. Że to dzięki niemu zapomnę o tym co się działo wcześniej w moim życiu.Był taki kochany ,miły. Po prostu zawrócił mi w głowie - powiedziałam i uroniłam łzę. Brunet otarł ją od razu.
-Zasługujesz na osobę ,która będzie cię szanować . Mam nadzieje że natrafisz na taką - szepnął mi do ucha.Posiedzieliśmy tak jeszcze trochę ,po czym ruszyliśmy do kawiarni . Dzięki kawie i herbacie(nie pozwolił mi kupić kawy) zaczęliśmy rozmawiać na luźne tematy . Bardzo dobrze się bawiłam . W wyśmienitych chumorach wróciliśmy do domu ,gdzie czekała na nas reszta domowników ,siedząc na kanapie i oglądając jakieś denne seriale. Oni chyba nie mają co oglądać w tej telewizji .Usiedliśmy obok nich , przełączyliśmy na jakiś ciekawy film i zaczęliśmy wszyscy wspólnie go oglądać.
----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że od tak dawna nic nie zamieściłam na żadnym blogu ,ale musicie mnie zrozumieć.Koniec roku i tak dalej. 

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział XV

Znów jesteście

-Loui , idziesz ? -zapytałam ,bo się ślamazarzy.
-Biegnę ,już biegnę - powiedział po czym zbiegł ze schodów a następnie założył trampki .
-Chłopaki ,wychodzimy ! -wydarł się Louis ,po czym wziął moją rękę i zaczął nas prowadzić w stranę samochodu.

***
-Państwa dziecko ,rozwija się prawidłowo - oznajmił nam lekarza ,a ja się uśmiechnęłam do ekranu. Moje małe dziecko.
-Nie ,to nie jest moje dziecko - powiedził Lou do lekarz.
-Ahh ,przepraszam najmocniej - odpowiedził mu .
-Ohhhhh . Niepokojące - oznajmił po chwili lekarz.
-Co się dzieje ? -zapytałam wystraszonym głosem i wreszcie spojrzałam na niego . Louis chwycił mnie za rękę.
-Pępowina jest bardzo blisko szyi dziecka. Możliwe że samo się nią udusi - oznajmił z poważną miną ,a ja zaczęłam płakać. Mój mały dzidziuś . On nie może umrzeć.
-Proszę się uspokoić.Zostało jeszcze trochę czasu . Zrobimy przy porodzie wszystko ,by dziecko przeżyło - powiedział nam ,a ja nadal płakałam .

***
-Kiedy przyjeżdżają twoi przyjaciele ? -zapytał się mnie Niall ,gdy tylko wkroczyliśmy do domu.
-Napisali do mnie że muszą coś jeszcze załatwić ,więc powinni być jutro . -odpowiedziałam ,po czym poszłam do swojego pokoju.
-Jak się trzymasz kochanie ? Nie możesz zrobić tego Mamusi . Mama Cię kocha ,nie opuszczaj jej.Wujkowie zaplanowali co z tobą już będą robić . Wszyscy ciebie oczekują - mówiłam do brzucha ze lzami w oczach.
-Nie płacz mała - powiedział do mnie Harry ,po wkroczeniu na moje terytorium.
-Jak mam nie płakać . Ono może umrzeć - powiedziałam po czym zaczęłam mocniej płakać . Chłopak tylko podszedł do mnie i mnie przytulił.Po kilkudziesięciu minutach płaczy,gdy się troszkę uspokoiłam ,położyłam się na łóżku ,a Hazza obok . 
-Kopie , Harry ,zobacz kopie -powiedziałam przeszczęśliwa do niego . Mój płacz w jedną sekundę zamienił się w wielki uśmiech.
-Oooo widzę że w wójków poszzedł . Mały piłakarz - powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-Skąd wiesz że to chłopiec ? -zapytałam się do .
-Intuicja -powiedział ,a ja na cały głos zaczęłam rżeć tak że chłopcy zlecieli się z całego domu .
-Co się stało ? -zapytał Ashton.
-Hazza ma intuicje -powiedziałam ,a reszta zaczęła się śmiać ze mną. Gdy się troszkę uspokoiłam ,pokazłam chłopakom ,jak maleństwo kopie.
-AWWWWW  -Powiedzieli wszyscy razem ,a ja sie uśmiechnęłam.
-Wypiłabym herbatę -powiedziałam i zaobaczyłam tylko jak Michael zbiega po schodach . Po chwili wrócił z gorącym napojem dla mnie . Podziękowałam i upiłam łyk . 
-Ewelina ,możemy spędzić jeszcze jeden dzień razem ? -zapytał się mnie Louis na ucho.
-Hmmm... - zaczęłam 
-----------------------------------------------------------------------------------------
Wróciłam z pomysłym na rodział . Tsk wiem dziwny jest ,lecz trudno !
Czytasz = komentujesz

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział XIV

lou ,błagam

-Co się dzieje ?- zapytałam delikatnie gdy się już troszkę uspokoił.
-Nic...zapomnij o tym - wyszeptał Louis.No ja mu dam zapomnij.
-Lou...powiedz mi - delikatnie powiedziałam.Nie chcę go zestresować.
-Jest dobrze.Chce zostać sam - powiedział.Aha ...zły znak.
-Nie Louis ,nie możesz zostać sam - odpowiedziałam . Boję się o tego głąba.
-To z którymś  chłopaków ,ale nie z tobą - odpowiedził oschle ,a mnie coś drgnęło.Zabolało jak cholera,ale jakby tak pomyśleć ,to odkąd się dowiedział że jestem w ciąży ,to przestał ze mną rozmawiać.Prawie się do mnie nie zbliżał.
-Lou co się dzieje ? Blagam powiedz mi . Dlczego się do mnie nie zbliżasz?-zapytałam ze łazmi w oczach.Kurde ciąża to złoooo. Mam zmiany nastrojów.
-Wydaje ci się - odpowiedział.
-Aha no jasne...to wina dziecka tak ? Lou ,błagam powiedz ! - wyrzyczałam ostatnie zdanie.
-CHCESZ KURWA WIEDZIEĆ ?!!!-Wydarł się.
-TAK- wysyczałam.
-Bo jesteś taka podobna do moich miłości.Do dwóch dziewczyn w których się zakochałem.Jesteś cholernie do nich podobna.Jesteś jakby nimi dwoma na raz.Nie mogę na ciebie patrzeć ,bo mi się one przypominają nie mogę.KOCHAŁEM JE !!! -zaczął gadać jak na jęty ,a mnie zamurowało. Co ja mówię ,on wrzeszczał jak najęty.
-Louis uspokuj się. - wyszeptałam.
-A kiedy zobaczyłam cię płaczącą i dowiedziałem się co ci ten bydlak zrobił ,po prostu nie wytrzymałem.Poczułem wielki ból. Nie rozumiem jak można skrzywdzić taką dziewczynę jak ty . - wyszeptywał.Nie czekałam na nic więcej.Po prostu go przytuliłam. Wiem co przeżywał i wiem co jest na to dobre.
STOP !!
Dwie dziewczyny...podobne do mnie. KURWA CZYŻBY ON MÓWIŁ O MNIE ?!!!
Nie to nie możliwe.Louis nie mógł o mnie mowić.Przecież to nie logiczne.
-Louis . Nie mam pojęcia dlaczego ci je przypominam ,ale uwierz jak bym mogła to bym je tu ściągnęła - powiedział i uśmiechnęlam się do niego.
-Dziękuję - wyszeptał ,ale ja nie potrzebowałam już od niego żadnych słów.
-Chesz pobyć sam ? -zapytałam
-Chcę żebyś oddała mi jeden dzień ze swego życia ,żeby spędzić go całego ze mną - odpowiedział i uśmiechnął się w ten charakterystyczny dla niego sposób.
-Dobrze . Zgadzam się . Ten dzień spędzimy razem - powiedziałam i splotłam nasze ręce.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem krótki ,ale nie mam teraz pomysłów.
Muszę trochę pogłówkować ,albo pospędzać czas ze znajomymi to mi przyjdzie coś do łba.
Dziękuję za cierpliwość .
Do następnego :D



piątek, 18 kwietnia 2014

przeprosiny

Wiem ,powinnam być martwa. Strasznie przepraszam ,ale zgubiłam w moim burdelu ( pokoju) pendriva ze zdjęciami. Muszę go znaleźć.

Chciałabym wam życzyć wesołych świąt i mokrego dyngusa :*

ps.

Jak wam się podoba teledysk do "You and I" ?
Ja osobiście dostałam na początku zawału.Przeraziło mnie że nagle z niall'a się zrobił Liam .

środa, 9 kwietnia 2014

Hej miśki :*

Mam dla was pewną grę o tytule :
Mirrors ma mętlik w głowie i już nie wie co myśleć.

Wasze zadanie polega na skomentowaniu czy uważacie że ten chłopak ( zdjęcie poniżej ) to Niall Horan.

to (poniżej) już jest na 100% horan.





I to samo pytanie mam do pana Styles'a. Czy to on ?


A to jest on ----> 






Prosiłabym żebyście pomogły mi rozwiązać ten problem.BŁAGAM WAS !!! TO WAŻNE !!!

wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdzial XIII

Na prawdę ?

"Nigdy z ciebie nie zrezygnuje ! W tobie widzę sens mojego życia"

Po jakiś 20 minutach usłyszałam dźwięk oznajmujący że ktoś do mnie dzwoni.Odebrałam nawet nie patrząc kto.
-Hallo ? - zapytałam.
-Właź na skype.Teraz !!! -wydarł się Gerard mi do ucha i od razu rozłączył.Zrobiłam pięć głębokich wdechów ,bo skumałam że to teraz jest ten moment że mam im powiedzieć. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na skype. Zadzwnili do mnie.
-HEJ MŁODA !!! - wydarli się od razu gdy odebrałam połączenie.Oczywiście włączyi swoją kamerkę . Byli tam wszyscy.
-Hej -powiedziałam udając że wszystko jest świetnie.
-Włącz kamerkę - powiedzieli po chwili.Ustawiłam kamerkę tak by nie było widać mojego ciążowego brzuszka i włączyłam ten wynalazek.Rozmawiałam z nimi jakieś 30 minut. Było jak za dawnych czasów.Nie zauważyli nic podejrzanego .
-Kochanie . Zjedz kanapkę ,bo dano nie jadłaś - wpadł do pokoju Niall. Niall i wejście smoka. HA JA !!!
-Nie jestem głodna . - odpowiedziałam od razu.
-Nie głodź dziecka. Masz jeść - powiedział ,a ja schowałam głowę . I już po mnie.
-Jakiego Dziecka ??!!! - wrzasnęli moi przyjaciele.Czas pokazać im całą prawdę.Odsunęłam kamerkę żeby wida było mnie całą.
-BĘDĘ CIOCIĄ !!!!! -Wydarła się Amanda ,a mnie zatkało. Popłakałam się .Niall od razu do mnie podbiegł i przytulił.
-Kochanie nie płacz.Przecież to świetna wiadomość -wydukłam Marcin.
-Nie zasługuję  na was. Oklamywałam was, nie odzywałam się do was ,a wy nadal jesteście ze mną. Jestem potworem -wydarłam się.
-Kochanie jesteś naszą przyjaciółką i kochamy cię. Nie ważne co zrobisz i tak będziemy z tobą. - powiedziała Sandra.Wytarłam łzy i uśmiechnęłam się do nich. Tak szczerego uśmiechu nie miałam od dwóch lat.
-To gdzie jest przyszły tatuś Louis ? A może Zayn ? -zagadnął Frank. A mi mina zrzedła.
-Żaden z nich ne jest ojcem. -wyszeptałam .
-Slońce kto nim jest ? -zapytał Gerard. Mi od razu połynęły łzy.
-Nie znacie . Nikt z moimch przyjaciół nie zna. I nikt nie pozna.Nie chcę mieć z nim nic wspólnego -wyszeptałam ,po czym schowałam głowę w ramionach Nialla.Po chwili do pokoju wszedł Luke (widziałam wszystko kontem oka) ,gdy tylko zauważył co się dzieje podbiegł do mnie i mnie przytulił.
-don't be sad princess ,i'm here for you.-wyszeptał mi na ucho.Gdy chłpcy doprowadzili mnie do stanu spojżałam znów na mych przyjaciół ktorzy mieli wypisane zmartwienie na oczach.
-Jared dlaczego nic nie mówisz - zapytałam płaczliwym głosem.Od kąd pokazałam im brzuch nie odezwała się ,ani  na moment.Odpowowiedziała mi cisza.
-KURWA CHOĆ POWIEDZ SŁOWO .COKOLWIEK !!! -Wydarłam się.
-A co mam powiedzieć ? że nic się nie stało ? że będzie dobrze ?!!!! NIC NIE BĘDZIE DOBRZE ! Dlaczego nam wcześniej nie powiedziałaś ? stchurzyłaś ? Kurwa kto jest ojcem ?!!!! Wie o tym ?!!!!! Będzie się opiekował ?!!!! KUŹWA PEWNIE NIE ?!!!! MAM RACJĘ ?!!! -zaczął się drzeć jak opentany ,a mnie zalała znów fala łez .On  ma rację . To wszystko co powiedział jest prawdą.
-A wiesz co w tym najgorsze ? Że jesteś moją małą sistrzyczką ."Jesteś moim słońcem ,księżycem i wszystkimi moimi gwiazdami" I ten gnój zapłaci mi za to - powidział już spokojniej .Ja nadal milczałam .-powiedz coś księżniczko ,albo mnie stracisz na zawsze.- ja nadal milczałam . Nie wiedziałam co powiedzieć.

muzyka

Say something, I'm giving up on youI'll be the one, if you want me to
Anywhere, I would've followed you
Say something, I'm giving up on you
And I am feeling so small
It was over my head
I know nothing at all
And I will stumble and fall
I'm still learning to love
Just starting to crawl
Say something, I'm giving up on you
I'm sorry that I couldn't get to you
Anywhere, I would've followed you
Say something, I'm giving up on you
And I will swallow my pride
You're the one that I love
And I'm saying goodbye
Say something, I'm giving up on you
And I'm sorry that I couldn't get to you
And anywhere, I would've followed you
Say something, I'm giving up on you
Say something, I'm giving up on you
Say something *

-Zaśpiewał.
-"Pomimo każdej kłutni jesteś dla mnie wszystkim " Potrzebuję was tu - wyszeptałam.Oznajmili że już pakują rzeczy i jutro wylatują do mnie po czym się rozłączyli .Ja podziękowałam chłopakom że byli teraz przy mnie i poprosiłam ich żeby sobie poszli. Zrobili jak kazałam.Zostałam w pokoju sama.Usiadłam na łóżku i rozmyślałam.Po jakiś 2 godzinach stwierdziłam że to nie mam sensu i poszłam w kirunku pokoju muzycznego. Gdy już byłam blisko uslyszałam śpiew.

**

The days I can't see your eyesI don't even want to, open mine
On the days I can't see your smile
I'd rather sit wait the while
For the days I know you'll be near
Cause I day without you just isn't fair
See the days I can't hear your voice
I'm left without a choice 
But to get week in the knees
Fall head over heels baby
And every other chessy cliche
Yeah I'm swept off my feet
oh My heart skips a beat
But there's really only one thing to say
God damn youre beautiful to me
You're Everything
Yeah that's beautiful
Yes to me
I cant find the words to explain
Just how much you get me going insane
When you speak to me sometimes you'll find
oh I stutter my words I say nevermind
Cause even when you just walk by
I look around to seem occupied
Cause I'm trying so hard to hide
Yeah I love This feeling inside
But to get week in the knees
Fall head over heels baby
and every other chessy cliche
oh Im swept off my feet
My heart skips a beat
But there's realy only one thing to say
God damn youre beautiful to me
ohh You're Everything
Yeah that's beautiful
Yes to me
Yes to me
ooh...
Yeah you're beautiful
Yeah you're beautiful
Good damn... you're beautiful
To me...
To me...


Gdy zajrzałam przez szparę zobaczyłam płaczącego Louisa.Wbiegłam najszybciej jak mogłam do pokoju i oprzytuliłam go.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Będę tym jedynym, jeśli tego zechcesz
Gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I czuję się taki mały
Nic z tego nie rozumiem
I nic już nie wiem
I potknę się i upadnę
Wciąż uczę się kochać
Zaczynam dopiero raczkować
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I przepraszam, że nie mogłem do Ciebie dotrzeć
Gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I schowam swoją dumę do kieszeni
Jesteś jedyną, którą kocham
I mówię "żegnaj"
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
I przepraszam, że nie mogłem do Ciebie dotrzeć
I gdziekolwiek, podążałbym za tobą
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Powiedz coś, bo rezygnuję z Ciebie
Powiedz coś

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
** W te dni, kiedy nie mogę zobaczyć Twoich oczu
Nie chcę nawet otwierać moich
W te dni, kiedy nie mogę zobaczyć Twojego uśmiechu
Wolałbym usiąść i chwilę odczekać
Na te dni, kiedy wiem, że będziesz blisko
Bo dzień bez Ciebie jest po prostu nie w porządku
Ale w dni, kiedy nie mogę usłyszeć Twego głosu
Zostaję bez wyboru
Lecz rzucony na kolana
Zakochany po uszy kochanie
I każdy inny sentymentalny banał
Tak, jestem całkowicie zakochany
Moje serce wystukuje rytm
I naprawdę pozostaje tylko jedno do powiedzenia
Cholera jasna, jesteś piękna dla mnie
Jesteś wszystkim
Tak, to dla mnie piękne
Tak, dla mnie 
Nie mogę znaleźć słów, aby wyjaśnić
jak bardzo doprowadzasz mnie do szaleństwa
Kiedy do mnie mówisz, z czasem zobaczysz
zaczynam się jąkać i mówię „nieważne”
Bo nawet kiedy tylko przechodzisz
Rozglądam się, aby wyglądać na zajętego
Bo tak bardzo staram się ukryć
Te wszystkie uczucia w środku
Lecz rzucony na kolana
Zakochany po uszy kochanie
I każdy inny sentymentalny banał
Tak, jestem całkowicie zakochany
Moje serce wystukuje rytm
I naprawdę pozostaje tylko jedno do powiedzenia
Cholera jasna, jesteś piękna dla mnie
Jesteś wszystkim
Tak, to dla mnie piękne
Tak, dla mnie 
Tak, jesteś piękna
Tak, jesteś piękna
Cholera jasna, jesteś piękna
Dla mnie...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak tam rozdział ? Wydaje mi się że nie jest taki zły.Zawsze może być gorszy. Napisany gdyż przyszła mi nagła wena. Mam dla was informację muszę zawiesić bloga.
.
.
.
.
.
.
.
.
. nie spoglądaj niżej
.
.
.
.
.
.
PRIMA APRILIS !!!!
Wiem miśki że jestem slaba w żartach ,ale trudno.
Porszę skomentujcie.Następny pojawi się pewnie w Piątek.
Buziaki :*

piątek, 28 marca 2014

Rozdział XII

Że jak ?

-Jak się czujesz ksieżniczko ? - wrzasnął Niall gdy tylko weszłam do mieszkania. Postanowiłam przejść się po mieście nie było mnie raptem godzinę ,a ten już się o to pyta. Na domiar tego cały czas któryś za mną łazi i pilnuje czy jestem bezpieczna.
-Dobrze ,dobrze - odpowiedziałam .-Idę na górę .
Jak powiedziałam tak zrobiłam . Gdy weszłam do pokoju zauważylam w nim Calum'a. Zdziwiłam się ponieważ żaden z nich nigdy nie wchodzi za mną do pokoju.
-Co tam rybko? -Zapytałam .Nie wiem czemu to przezwisko jakoś się tak przyjęło.
-Słoneczko chciałbym z tobą pogadać. - odpowiedział poważnym głosem.Zdziwiłam się jego powagą ,lecz skinęlam głową żeby kontynuował.
-Przyszedłem do ciebie do pokoju po nożyczki ,lecz zachcaczyłem ręką o szafkę i się wywróciła i znalazłem to zdjęcie.-powiedział ,a mnie zatkało. Jezu jestem w głębokiej dupie.-Powiedz mi dlaczego macie wspólne zdjęcie z Louisem jak śpicie w jednym łóżku ? Podobno wcześniej się nie znaliście - zaczął nawijać jak szalony ,jak jednak uciszyłam go ręką.
-Chesz wiedzieć całą moją historię i obiecasz że nikomu nie wygadasz ? -zapytałam. Tak ,nie wiem czemu ,lecz zaufalam temu chłopakowi.
-Oiecuję nagle odezwały się w pokoju 3 głosy z których żaden nir należał do Calum'a.Spojrzałam w tamtym kierunku i zauważyłam resztę 5 second of summer.Skinęłam głową na łóżko co mialo znaczyć że mają siadać tam.
Tylko Michael zrozumiał i się tam położył ,a reszta ułożyła się wokół . Zignorowałam to usiadłam na łóżku spletłam ręce z Fioletowo włosym (znów zmienił ich kolor) i zaczęłam opowiadać . Wszystko zajęło mi 5 godziny.Nie wiedziałam że opowiedzenie mojego życia może zająć tyle czasu. Zawsze twierdziłam że może zająć max. 1 godzinę. 5SOS chyba zrozumiało tą całą pokręconą historę ponieważ wszyscy usiedli obok mnie i mnie przytulili. Tak dawno nie czułam takiego ciepła. Ciepła osób które mnie chronią i wiedzą tą całą historię.
-Kochana ,dlaczego im tego nie powiesz ? -zapytał się mnie Ashton.
-A co ja mam powiedzieć ? "Cześć wiem że nie odzywałam się pół roku ,ale jestem w ciąży . " ?!!!!!! Przecież byłoby to chore ! -zaczełam krzyczeć . 
-Lepiej im powiedzieć . Chodzcie chłopaki ona musi odreagować - powiedział Luke i wyciągnął resztę z pokoju ,ja zmęczona padłam na łóżko.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
WIEM ,WIEM ZAWALIŁAM !!!
Przepraszam was za to że krótki ,głupi . i za wszystko.

niedziela, 23 marca 2014

przeprosiny

przepraszam was straszliwie ale nie miałam głowy napisać rozdziału. Obiecuję że następny rozdział pojawi się w czwartek lub piątek.

niedziela, 16 marca 2014

jeszcze raz zwiastun

Nie wiem jak u was ,ale ja miałam problem z odtworzeniem zwiastun'a więc postanowiłam że wrzucę go na youtube i znów tu wstawię . I OTO JESTEM !

środa, 12 marca 2014

Rozdział XI

ZABIJE !

Przed wami chyba najdłuższy rozdział jaki znajduje się na tym blogu :D

Będą także wyjaśnienia co się wydarzyło w Usa.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

-To jak tam mój kocie się czujesz ? -rozpoczął rozmowę Justin.
-Nie jest źle.Mam różne głupie zachcianki -oznajmiłam.
-A jak na tą wieść reszta zareagowała ? - zapytał. Zszokował mnie tym pytaniem.
-Eeeeeee ,jak by to powiedzieć...-zaczęłam.
-NIE POWIEDZIAŁAŚ IM ?-oczywiście wciął mi się w zdanie.Lecz niestety miał racje .Za bardzo się bałam ,bałam się ich reakcji.Pokiwałam delikatnie głową.
-Musisz im powiedzieć - oznajmił już troszkę ciszej.
-Powiem.Obiecuję,a teraz choć coś zjeść i przywitać się z resztą bandy - uśmiechnęłam się .Złapałam go za rękę i zaczęłam prowadzić na dół.
-Niech zgadnę oni nie wiedzą o TYM .CO ?- zapytał.Zaśmiałam się jak wypindziowana dziewczyna w filmach o pierwszej miłości.
-OH ! Jak ty mnie dobrze znasz -odpowiedziałam po czym zaprowadziłam na dół gdzie już reszta bandy siedziała.Gdy zobaczyli Justina zaczęli się z nim witać .Ja starałam się powoli usiąść na kanapie.Oczywiście Niall zauważył to i pomógł mi .
Jestem dopiwero w 5 miesiącu ,a mam brzuch jak hipopotam i przytyłam 10 kilo.Wykończę się z tym.
Gdy już skończyli wszyscy usiedli na kanapie i fotelach.
-Skąd znasz Eewlinę ? -zagadnął do Jus'a Calum.Spojrzałam sie na niego z przerażeniem ,a ten mrugnął do mnie.Dobrze że załapał o co mi chodzi.
-Poznaliśmy się 2 lata temu w wesołym miasteczku. Podeszła do mnie i spytała się dlaczego jestem taki głupi.Później okazało się że miała takie zadanie ,bo przegrała zakład.-oznajmił z uśmiechem.Dobra kiedyś była podobna sytuacja tylko to było około 1,5 roku temu .
-Wiesz kto jest ojcem dziecka ,bo nam nie chce powiedzieć - zapytał się Niall.
-Jestem w tej sprawie tak zielony ,jak wy - odpowiedział mu. Zdałam sobie sprawę że to jest ten moment. Teraz im powiem. Dobra powiem tylko Niall'owi ,ale i tak dużo.
-Wiesz nikt na świecie ,oprócz mnie i jego nie wie kim on jest . Wiec biedroneczko nikt cię o tym nie powiadomi - odpowiedziałam.Blondynek zrobił wielkie oczy.Reszta nie kumała o co chodzi.A kanadyjczyk mnie przytulił i szepnął że jest ze mnie dumny.
-Żartujesz ?!!! -zaczął się drzeć i śmiać równocześnie Irlandczyk.Niezły trik obronny ,no nie powiem.
-Nie - odpowiedziałam .Ten od razu rzucił się na mnie i zaczął przytulać.
-DZIECKO !!! ZARAZ ZMIAŻDŻYSZ DZIECKO !!! -zaczęłam się drzeć jak opentana.
-Ona wreszcie przyznała że w brzuchu ma dziecko ! - zaczęli się drzeć jak idioci .-Jesteśmy strasznie dumni !
-Kiedy przestałaś być dziewicą ? Dokładną datę poproszę .Zawsze byłaś taka poukładana i sądziłem że dopiero zrobisz to z mężem - oznajmił mój blondynek.Wywruciłam tylko oczami.
-Ja nadal jestem dziewicą -oznajmiłam.Reszta zaczęła się głośno śmiać.
-No nie powiesz że to niepokalane poczęcie -wydusił z siebie Ashton.
-Nie .Ja nadal CZUJĘ się dziewicą - oznajmiłam spokojnym głosem i ze łzami w oczach.To jest trudny temat dla mnie.
W tym samym momencie dostałam sms'a.

No i co mała? Myślisz że zapomnę o tobie? Ładnie się urządziłaś.10 facetów w domu ,a ty jedna.I widzę brzuch ,ty dziwko!Myszlisz że jak jesteś w ciąży to ci odpuszczę.Pewnego dnia zostaniesz sama ,a ja przyjdę i nie będzie już tak miło .Jesteś puszczalską dziwką !

Zaczęłam mocniej płakać.On mnie obserwuje.Muszę to powiedzieć chłopcom.Muszą mnie bronić .Ja nie chce go widzieć.
-Calum pamiętasz jak mi się przedstawiałeś ? -zagadnęłam .
-No jasne że tak . Zatrzasnęłaś mi drzwi przed  nosem - odpowiedział.Reszta zaczęła się przyglądać naszej wymianie zdań.
-A pamiętasz jakie miałeś myśli gdy....podwinęła mi się bluzka? - zagadnęłam. Zaczęłam płakać. Nie mogę powstrzymywać tych łez.Muszę to wszystko im powiedzieć.Justin podszedł do mnie i położył mi rękę na udzie .Od razu strzepnęłam ją i kazałam mu się odsunąć.Teraz muszę czuć przestrzeń pomiędzy mną ,a jakimkolwiek facetem.
-Skąd wiesz jakie miałeś myśli ? - zapytał się mnie zdezoriętowany.
-Miałeś w oczach iskierki pożądania .Wystraszyłam się tego - odopowiedziałam ,po czym od razu usłyszałam przekleństwo.
-Błagam powiedz że moja zdolność łączenia faktów się myli. - powiedział Zayn.Louis i Luke zdjęli w tym czasie koszulki.Rozumiem ich sama siedzę w samej bieliźnie ,a i tak mi gorąco.
-Opowiedz nam -zagadnął Justin.
-A więc ...

"Retrospekcja"
-Kochanie gdzie my idziemy ? -zapytałam się przystojnego bruneta.Jestem szczęśliwa że mogę go nazywać swoim chłopakiem.
-Na impreze rybko. Poznasz moich przyjaciół - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie promiennie.

"3 godziny później"

Jego przyjaciele są świetni . Bardzo dobrze się wszyscy dogadujemy.
-Mogę poprosić do tańca ? -zagadnął do mnie jego przyjaciel. Przystojny blondyn.Mój chłopak leżał prawie nieprzytomny ( od wypitego alkocholu) na siedzeniu .Więc się zgodziłam.Tańczyliśmy normalnie ,jak przyjaciele dopóki chłopak nie położył rąk na moim tyłku.Poprosiłam go żeby je wziął ,a ten mnie nie posłuchał tylko zaczął mnie całować.Odepchnęłam go od siebie.A później podeszłam do stolika.Zamówiłam taksówkę ,wzięłam mojego pijańca i wyszłam na dwór.Gdy wprowadziłam go już do domu ,ten się na mnie rzucił.
-Ty mała dziwko ! Pocałowałaś mojego przyjaciela ! Pożałujesz tego - zaczął się wydzierać i dobierać się do mnie.
-Nie błagam nie ,ja go nie pocałowałam to on to zrobił - zaczęłam się drzeć i wyszarpać się z jego rąk 
-Kłamiesz kurwo - rozdarł mi koszulkę.
-Pomocy ! Pomocy ! - zaczęłam się wydzierać.

"Koniec retrospekcji "

Ale nikt nie pomógł . Zgwałcił mnie 20 razy  ... nikt mi nigdy ...nie pomógł - zakończyłam płacząc. 
-Zabije skurwiela -wydarł się Justin.
Pierwszy raz to komuś powiedziałam .Wstałam na równe nogi . Po prostu chciałam wyjść z pomieszczenia i iść się pociąć.Niestety Louis miał inne plany.Poddszedł do mnie i mnie przytulił.
-Jesteś z nami.Nikt cię już nie skrzywdzi . -szepnął.
-Mylisz się Lou.Straszliwie się mylisz - odszeptałam.Chłopak zrobił zdziwnioną minę .Pokazałam mu wiadomość.Zamurowało go . Pokazał go reszcie.
-Nie zostawimy cię samej .Będziesz cały czas z nami .Obiecuje ci że ten bydlak cię już nigdy nie skrzywdzi - odpowiedział.Wtulilam się w niego jak małe dziecki i bardziej się rozpłakałam .Tak strasznie chciałabym w to wierzyć.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak wam podoba się rozdział ?
W mojej głowie brzmiał lepiej.
Muszę wam podziękować . 105 KOMENTARZY !
Jesteście najlepszymi obserwatorami na świecie !

sobota, 8 marca 2014

Rozdział X

Moje kochanie

" 2 miesiące później"
-Tak....Tak...Nie....Boże ja jestem w ciąży ,a nie umieram - aktualnie rozmawiam z Ed'em .Od kąd dowiedział się że ja mam to coś w sobie ,obchodzi się ze mną jak z jajkiem .Z resztą nie tylko on. Wszyscy.Mam tego serdecznie dość.
-Nie wkurzaj mnie ! Masz tam zostać ! Poradzę sobie ! -wrzeszczałam jak szalona.Ostatnio mam jakieś dziwne kaprysy i szybko się denerwuję.-Zdążysz.Mam jeszcze 4 miesięce ciąży przed sobą.Tak...Tak... Obiecuję co że będziesz przy porodzie.Dobrze ! Paaaaaa . Kocham cię - zakończyłam rozmowę.Obiecałam tej bandzie 10 idiotów , że nie usunę ciąży.
-EWELINA ! CHOĆ TU NA CHWILĘ !-zaczął się drzeć Luke z dołu.Od kąd wszyscy wiedzą że noszę pod sercem nowe stworzenie -dla mnie nigdy to nie będzie dziecko- Luke pogodził się z Louisem.Zbigłam szybko-na tyle na ile pozwala brzuch- po schodach i wbiegłam do kuchni.
-Tak ,moje kochanie ? -zapytałam się go.
-Dlaczego on jest kochaniem ,a ja nie ? -zapytał za mną Zayn.
-Oj ty też jesteś kochaniem - powiedziałam do niego po czym cmoknęłam go w policzek.
-Zjedz coś . Wyglądasz jak ściana - powiedział pan ładnie wyrzeźbiona klata (czyt.Luke).
-Nie jestem głodna ,ani to coś też -powiedziałam
-To nie jest coś ,tylko dziecko.-odpowiedział po czym zbliżył się do mnie i popatrzył w moje oczy-to jest dziecko, TWOJE dziecko ,i choć wiemy że go nie chcesz ,to i tak wszyscy my je kochamy.Będzie miało 10 wspaniałych ojców i jedną najwspanialszą najpiękniejszą mamę ,która nawet z ciążowym brzuchem wygląda seksownie -powiedział na co na te słowa zebrały mi się łzy w oczach.
-Dziękuję !-powiedziałam.
-Ja chcę zdjęcie z nią ! -krzyknął Zayn po czym podbiegł do mnie.Zniszczył taki piękny moment.Zciągnał mi bluzkę przez glowę przez co zostałam w samej bieliźnie - nie mogłam założyć na siebie spodni-po czym ukląkł i pocałował mnie w brzuch ,a Luke zrobił zdjęcie.
-AWWWWWW ! Jak słodko - wydarł się Niall który teraz wszedł do kuchni.Mulat wstał pocałował mnie w policzek poczym poszedł z aparatem do salonu.Ja postanowiłam sobie zrobić sobie kanapkę.Nie wstydziłam się chodzić po domu w samej bieliźnie.Ci faceci widzą mnie na okrągło ,pomagają mi zawiązywać buty ,zakładać spodnie,wszyscy łażą ze mną do lekarza sprawdzić jak się rozwija płód - lekarz był trochę zaskoczony gdy wpakowało się do pomieszczenia za mną 9 facetów.
-KOTOŚ PUKA ! -Usłyszałam wrzask Harrego z salonu.
-To otwórz ! -odwrzeszczałam.Słyszałam jego westchnięcie.Zignorowałam je .Tak lepiej niech dziewczyna w ciąży się rusza ,bo harremu dupy z kanapy nie chce się ruszyć.
-Ewelina do ciebie ! -wrzasnął .
-Fuck this shit ! Już idę !-odwrzeszczałam po czym zaczełam człapać w stronę drzwi wejściowych.
-Nie przeklinaj przy dziecku ! -rozbrzmiały te słowa z każdej stronę domu.Ehhhh wkurzają mnie tym.
-Cześć moje słoneczko ,dawno się nie widzieliśmy -usłyszałam ten charakterystyczny kanadyjski głos i stanęłam jak wryta.Po chwili się ocknęłam i zaczęłam biec na biednego chłopaka.On się tylko uśmiechnął po czym rozłożył ręce tak że wpadłam w jego uścisk .
-Tęskniłam Jus . -wyszeptałam po czym zaczęłam płakać.On pocałował mnie w czubek głowy po czym nachylił mi się nad uchcem i szepnął -ja też kocie ,ja też.
-Justin jest ojcem dziecka ? -zapytał się Michael zza moich pleców.
-Chciałbym niestety nie.Nigdy się z nią nie kochałem - oznajmił Jus.Złapałam chłopaka za rękę ,po czym zaczęłam prowadzić w stronę mojego pokoju.Na schodach ,powoli żeby się przypadkiem nie pośliznąć.Justin zauważył że idzie mi to powolnie ,wziął mnie na ręce i wniósł po nich.
-Chcesz się połamać ?!!! Ja ważę teraz około 65 kilo !-zaczęłam rzeszczeć na niego jak opentana.On w tym czasie postawił mnie na podłogę.
-Ciiii ! Nie połamie się .Jesteś leciutka. - odpowiedział.Ja się odwróciłam i zaprowadziłam go do pokoju.Po czym zamknęłam drzwi na klucz.

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział IX

Ciiii !

-Spokojnie.Nic ci nie zrobie ciiiii - uciszał mnie Niall i przytulał do swojej klatki piersiowej.Ja przyczepiłam się do niego jak pijawka i nie miałam ochoty puszczać.Czułam się przy nim tak bezpiecznie.Po jakiejś godzinie uspokoiłam się i zamknęlam oczy żeby lepiej słyszeć jego serce.Chłopcy-tak wszyscy tam siedzieli-myśleli chyba że zanęłam ,bo zaczęli rozmowę.
-Co to było ? Co jej jest ? - zapytał się Zayn.
-Nie mam pojęcia ,ale to nie wyglądało normalnie- mówił Liam -Gdybyś tylko wiedział co się stało -pomyślalam.
-Ktoś jej coś zrobił ,bo to nie mogło się wziąć z niej samej -wtrącił Louis.
-Jest taka krucha,delikatna - powiedział Niall .
-Chłopcy zanieśmy ją do pokoju ,niech się prześpi -powiedział Michael.Widocznie reszta na to przystała ,bo po chwili poczułam jak ktoś mnie podnosi i niesie w stronę pokoju.Nagle poczułam że wywraca mi się w brzuchu ,więc zerwałam się z rąk jak się okazało Zayn'a i pobiegłam do łazienki po czym zwróciłam do kibla całą zawartość mojego żołądka.Chłopcy biegli zaraz za mną. Gdy już wszystko zwróciłam podali mi chustkę żeby wyczyścić buzię.Gdy wszystko już uporządkowałam wygoniłam ich z toalety i zamknęłam się w niej.
-To nie możliwe.Przecież to nieprawdopodobe.Nie ja nie mogę nie -zaczęłam płakać.Podciągnęłam bluzkę do góry .Niby jest większy ,ale to możliwe że z przejedzenia.
-A jak wytłumaczysz spóźniający się okres-zadydnił w mojej głowie głupi głosik .
-Przecież mi się nie raz już spóźniał - wytłumaczyłam sobie.Jaka ja jestem glupia !
-Michael ! -zawołałam przez drzwi i otworzyłam je żeby chłopak mógł wejść.
-Tak ? -zapytał 
-Mógłbyś kupić do apteki i kupić test ciążowy ?zapytałam zażenowana.
-CIĄŻOWY ? -Zapytał się mnie i wytrzeszczył oczy patrząc się na mój odsłonięty brzuch.
-Tak.Nie mów chłpakom-powiedziałam . Chłopak oznajmił że wraca za 10 minut i wybiegł z łazienki.Jak powiedział tak zrobił i po około 12 minutach miałam test w ręku.Wygoniłam go i zrobiłam tak jak kazali na opakowaniu.

"5 minut później"

Wybiegłam z łazienki i żuciłam sie ze łazmi w ramiona Micheal'a.
-Jestem ! Niestety ,jestem !-wyjąkałam.
-Ciiii ,kochanie poradzimy sobie.Wszystko będzie dobrze - zaczął mnie pocieszać i przytulać do siebie.Jakieś półtorej minuty później wszyscy chłopcy znaleźli się wokoło nas i zaczęli zadawać pytania czemu płaczę.
-Powiem im ,bo później stchórzę - wyszeptałam mu na ucho.Niebiesko oki chwicił mnie za rękę ,a ja odkręciłam się w stronę pozostałych.
-Ja...ja....jestem.......w.... - zaczęłam mówić i co chwilę przerywać z przerwami na płacz- nie dam rady - wyszeptałam.
-Zostanę matką - powiedziałam ,Chłopcy wytrzeszczyli oczy.
-Gnoju ,zapłodniłeś ją ! Będziesz ojcem - zaczął się drzeć Louis na Luka.
-Nic nie zrobiłem.To nie moje !-zaczął wrzeszczeć Luke.
-Nie kurwa Mikołaja ! -wydzierał się Louis.
-DOSYĆ ! -wrzasnęłam.Wszystkie pary oczy powędrowały ,na moją osobę ,widocznie myśleli że tak nie umiem
-To nie jego ! Nie znacie ,mnie ! Nie znacie mojej histori ! Nikt na świecie nie zna ! Ale ja usunę je ! Usunę własne dziecko ,bo będzie mi przypominał o tym co się działo w Ameryce! -wrzeszczałam jak opentana.
-Usunę moje dziecko -ostani raz wrzasnęłam po czym zobaczłam mroczki przed oczami i runęłam na ziemię nieprzytomna.
=======================================================================
czytasz=komentujesz

poniedziałek, 17 lutego 2014

Informacje !

Postanowiłam założyć nowego bloga.Narazie nie zdradzam o czym będzie ,ale wydaje mi się że was zainteresuje.

Moja przyjaciółka też założyła bloga ,znajdziecie go tu !.

Polecam !

A teraz do następnego rozdziału

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział VIII

Odreagowanie

Po jakiś 5 minutach wszystko ucichło ,było tylko słychać ciężkie oddechy chłopców.Wspięłam się na palce.
-Zabierz mnie stąd .Nie chcę ich widzieć-powiedziałam mu na ucho.A później poczułam jak mnie podnosi jak pannę młodą .Ja miałam zamknięte oczy ,bo nie chciałam widzieć tych idiotów.Po chwili poczułam że jestem stawiana na ziemi.
-Otwórz oczy.Jesteś już bezpieczna- szepnął mi Michael na ucho.Otworzyłam powoli oczy.Po chwili chłopak oznajmił że pójdzie sprawdzić co u tamtych.Nagle w mojej głowie zabrzmiały słowa piosenki i poczułam że muszę ją zaśpiewać ,bo inaczej rozsadzi mnie od środka.

Seems like it was yesterday when I saw your face 

You told me how proud you were, but I walked away 
If only I knew what I know today 
Ooh, ooh 
I would hold you in my arms 
I would take the pain away 
Thank you for all you've done 
Forgive all your mistakes 
There's nothing I wouldn't do 
To hear your voice again 
Sometimes I wanna call you 
But I know you won't be there 
Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you 
Some days I feel broke inside but I won't admit 
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss 
And it's so hard to say goodbye 
When it comes to these rules, yeaah.
Would you tell me I was wrong? 
Would you help me understand? 
Are you looking down upon me? 
Are you proud of who I am? 
There's nothing I wouldn't do 
To have just one more chance 
To look into your eyes 
And see you looking back 
Ohh I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself, ohh 
If I had just one more day 
I would tell you how much that I've missed you 
Since you've been away 
Ooh, it's dangerous 
It's so out of line 
To try and turn back time 
I'm sorry for blaming you 
For everything I just couldn't do 
And I've hurt myself by hurting you
-Rozumiem cię-wyszeptał ktoś za mną.Okazał się nim Zayn.
-"Nie mow że rozumiesz,bo to nie twoje serce rozrywało się na tysiące kawałeczków ,to nie twoje wspomnienia spływały po policzkach"-zacytowałam.
-Skąd wiesz.Skąd to wiesz ? Możę mam kogoś takiego ? Tak strasznie chcę o niej zapomnić,ale nie mogę-wyszeptał.
-"Cały twój świat nie ma sensu ,gdy brak,kogoś kto żyje w pamięci ,w sercu"- znów zacytowałam.Coś mi się dziś zachciał tak strasznie cytować.
-Kochałaś go ?-zapytał ni z gruszki ni z pietruszki.Od razu gdy o nim pomyślałam zaczęłam płakać.
-Cholernie.Niestety pozostanie już na zawsze tylko wspomnieniem-szepnęłam.Chłopak nic nie mówiąc podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Zrobić coś dla ciebie ?-zapytał po chwili.
-Mógł byś zawołać Niall'a ? -zapytałam niestety nie zdążyłam się ugryźć w język.Usiadłam na podłodze.Mulat wyszedł ,a po chwili w drzwiach pojawił się Irlandczyk.
-Zayn ,powiedział że płakałaś i chcesz żebym przyszedł.Chcesz ze mną o tym pogadać ? Chcesz czegoś ?- zaczął zadawać pytania.

-"Wystarczy że trochę ze mną pomilczysz"-Odpowiedziałam.

Chłopak połoył się na moich koalnach i zaczął się bawić kosmykiem moich włosów ,a ja jego.
-Czemu kobiety zawsze jak płaczą to robi nam się ich żal ? Łzy są ich bronią.- odezwał się po jakieś godzinie chłopak.Na początku nie wiedziałam co odpowiedzieć ,ale w końcu zacytowałam mu 

"Łzy nie są jedyną bronią kobiety.Między nogami masz lepszą-naucz się jej używać"

-Sugerujesz coś ? Mam cię brać to i teraz słońce ?-zapytał żartobliwie Niall.Niestety mi nie było do śmiechu.Od razu zepchnęłam go z kolan i przeczołgałam się do najbliżeszego konta i zaczęłam się trząść i płakać .Tak strasznie się bałam.
-Ej co się stało ? -powiedział po czym zaczął się do mnie zbliżać.
-Nie zbliżaj się ! Boję się ! Odejdź ,ja nie chcę ! -zaczęłam się drzeć jak opentana.Strach opanował  całe moje ciało.
-Ewelina,spokojnie ciiii,nic ci nie zrobię-zaczął mówić do mnie delikatnie i powoli się zbliżać.Ja nadal płakałam i miałam zamknięte oczy.
-Nie podchodź błagam !-wyjątkałam nadal płacząc.Do pokoju wlecieli chłopcy.Zdziwili się na to co zobaczyli i próbowali podejść ,ale im bardziej oni się przybliżali tym bardziej ja przybliżałam się ściany i mocnej płakałam.Pstanowili że już się nie będę zbliżać ,bo staneli w jednym miejscy.Niall powoli się zbiżał do mnie.Nie drgnełam ,ani milimetr ,ale strasznie płakała.
-Nie bój się.Spójrz w moje oczy.-powiedział gdy był obok mnie.Niechętnie to zrobiłam.Od razu zobaczyłam ten charakterystyczny błękit i wiedziałam że nic mi nie grozi.On widząc że mu ufam przytulił mnie mocno do siebie.
==================================================================
No i jak podoba się rozdział ?
Mi się wydaje że nie jest najgożej ,le mog by być lepszy.
czytasz=komentujesz