sobota, 12 grudnia 2015

Link

https://www.wattpad.com/story/56751646-even-the-sky-cries-sometimes?utm_source=web&utm_medium=facebook&utm_content=share_myworks_details&ref_id=52230776

To link do tej histori tylko że na wattpadzie :)

Uwaga Ludzie

Ja wiem ja wiem...
To wszystko miało inaczej wyglądać ,ale się nie udało.
Od września postanowiłam starać się o swoje marzenia i poszłam do szkoły muzycznej na wydział wokalny. Uwierzcie że połączenie jednocześnie dwóch szkół nie jest łatwe . Wiem że mnie to nie usprawiedliwia ,ale taka prawda... Ja po prostu nie mam czasu na robienie nic innego w moim życiu .

JEDNAKŻE !!!
Chcę to zmienić i skończyć tą historię . Skończę ją ,tylko że na wattpadzie , bo wg. mnie łatwiej się na nim pisze ,gdy piszesz z telefonu ( mam mało czasu na pisanie na kompie) , więc jeżeli ktokolwiek jeszcze pragnie przeczytać zakończenie to zapraszam na wattpada :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział XXII


"oczami Eweliny"

Dziś minął miesiąc od kiedy wybudziłam się ze śpiączki. Dopiero teraz wypuszczają mnie ze szpitala. podobno miałam " badania" . Taaa , przez większość czasu leżałam i nic nie robiłam .
-Hejeczka ,Słodziutka ! -wpadł do mojego pokoju Jared.
-Cześć przystojniaku .- powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek.
-Jaki plan szefowo ? -zapytał po czym zasalutował jak żołnierz generałowi.
-Ty bierzesz rzeczy ,ja idę po wypis i widzimy się obok samochodu .- Powiedziałam po czym ruszyłam do gabinetu lekarzy . Po załatwieniu sobie papierka powoli ruszyłam w miejsce spotkania z moim przyjacielem. Po kilku minutach ( no bo oczywiście musiałam po drodze do wyjścia zgubić się ze dwa razu) wsiadłam do samochodu .
-Gdzie , my jedziemy ? -zapytałam gdy zauważałam że jedziemy w przeciwną stronę niż do naszego domu.
-Mamy dla Ciebie niespodziankę -powiedział cicho. Przez resztę drogi się  nie odzywaliśmy.Gdy dojechaliśmy ujrzałam piękny widok . Wodospady z idealnie przeźroczystą wodą . A na środku wysepkę gdzie stali wszyscy ludzie których kocham.
-O co chodzi ? -zapytałam na wstępie.
-To z okazji wrócenia do nas -powiedział Ed .Spojrzałam się na nich jak na idiotów.
-i przeprosiny -powiedziała Amanda. I w tym momencie moja mina mówiła że nie mam cholernego pojęcia o czym Ci idoci bez mózgów do mnie mówią.
-Zostawiliśmy Cię gdy tego najbardziej potrzebowałaś .. - zaczęli ,lecz od razu im przerwałam.
-To NIGDY nie była wsza wina. To zawsze ja się odcinałam od wszystkiego. Wy nigdy nie zawiniliście. Więc przestańcie pierdolić głupoty i chodźcie się poprzytulać. -powiedziałam po czym na potwierdzenie moich słów otworzyłam szeroko ramiona. Od razu ta banda wariatów podleciałam do mnie i zaczęliśmy się przytulać. Czułam się tak jakby czas stanął ,a ta właśnie chwila była jedną z najważniejszych momentów mojego życia. I taka była prawda. Dzięki temu że miałam moich idiotów przytulonych do mnie jak glonojady , czułam  że wszystko ma sens. Ta chwila dzięki nim stała się magiczna.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zbliżamy się do końca całego opowiadania :(

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział XXI

"oczami Marcina"

-Mała ... dziś byliśmy w cyrku...bardzo dobrze się bawiliśmy, no...tak jakby ... bez ciebie to nie to samo. Widzieliśmy słonie , lwy i klauny... napewno spodobali by ci się , mieli podobne poczucie do ciebie... czyli praktycznie śmiali się cały czas z widownią.- Chłopaki od kilku minut opowiadają jej nasz dzień. To stało się naszą tradycją , już od 2 tygodni codziennie tu wszyscy przychodzimy i opowiadamy co si u nasz działo . Lekarze przestali się z nami już sprzeczać że nie możemy taką wielką grupą wchodzić do sali pacjenta, Mieliśmy to od początku gdzieś i nadal mamy.
-Mogli by państwo wyjść ,chcemy ją przebadać - powiedział do nas lekarz. Niby pytając ,ale głosem nieznoszącym sprzeciwu.Wszyscy wywokliśmy się na korytarz.

"Parę godzin później ; oczami Gerard'a "

Zostałem sam z małą. Reszta wyszła jakieś 12 minut temu. Postanowiłem dzisiejszą noc spędzić z Eweliną. Położyłem się z nią w łóżku i przytuliłem do siebie.
-Mała minęły już 2 tygodnie, a ty nadal nie dajesz oznak życia. Leżysz taka bezbronna na tym łóżku , przypięta do tyc wszystkich maszynek przytrzymujących cię przy życiu.Wiem że nie zawsze byliśmy najepszymi przyjaciółmi. Często zawodziliśmy cię i wtedy gdy powinniśmy być przy tobie ,byliśmy tysiące kilometrów dalej. Błagam Cię jednak , nie opuszczaj nas przez to .Obiecuję że Cię już nigdy nie opuścimy.- Nawet nie zauważyłem jak moje policzki zrobiły się wilgotne od łez.Wtliłem się jak mały chlopczyk przytula się do mamy.
-Ale z ciebie idiota - usłyszałem cichy głosik obok siebie. Od razu podniosłem wzrok ,ale mała nadal leżała nieruchomo na łóżku.Chyba mi się przesłyszało coś,
-Geee...- powiedział głosik i byłem już pewny że powiedziała to Ewelina. Miała delikatny uśmiech na ustach i leciutko otworzone oczki. Rozpłakałem się na ten widok i mocno w nią wtuliłem.

niedziela, 15 lutego 2015

To nie rozdział.

Na początku przeproszę za bałagam ze wszystkim . Miałam zacząć wstawiać regularnie a skończyło się tak jak się skończyło. Moje życie towarzyskie odrobinkę się rozwinęło przez co mniej czasu spędzam przed komputerem ,ale najważniejsza rzecz to to że po prostu nie mam weny twórczej . Nie mam pojęcia co napisać i ... no. Przepraszam.

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział XX

Wybieram....

Zanim jeszcze zacznę chciałam tak bardzo was przeprosić za to że ostatnio was zaniedbuję ,ale mam swoje problemy w życiu i po prostu nie daję sobie rady z nimi .Więc jeszcze raz przepraszam i życzę udanego Sylwestra 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"oczami Eweliny"

-Halo !!! Co się dzieje ?!!! -wrzeszczę na cały głos, a otacza mnie jedynie jasność. Nic nie widać ,tylko jasność. Ehhh..... denerwuje mnie już ten kolor ,czuję się jak w szpitalu dla obłąkanych.
-Mała -słyszę delikatny głos za sobą.Odwracam się ,ale nikogo nie widzę.
-Ktoś tam jest ? -zapytałam cicho.
-Moja mała boo boo . -słyszę z oddali. Tylko jedna osoba na świecie mnie tak nazywała.
-Karol ? -zapytałam z nadzieją.
-Tak kochana -wyszeptał mi przy uchu. Odróciłam się w tam tą stronę i zobaczłam mojego byłego chłopaka ,przystojnego jak zawsze z wielkimi skrzydłami .
-Jesteś aniołem -wyszeptałam zszokowana-a twoja mama zawsze mówiła że pójdzieś do piekła -zażartowałam. On się jedynie uśmiechnął.
-Dzięki tobie zostałem Aniołem -odpowiedział.
-Jak to dzięki mnie ? -zapytałam zszokowana i odsunęłam się delikatnie.
-Dzięki temu że opiekowałem się tobą przed śmiercią ,zostałem aniołem . Gdybym Cię nie spotkał na swej drodzę ,byłbym teraz z lucyferem w podziemiach. -odpowiedział ze stoickim spokojem. Co ja się dziwie ? Przecież kurwa to anioł ,nie będzie skakał ze szczęścia i wrzeszczał na mnie.
-Karol ...dlaczego jestem tu ? sama ? -zapytałam o to co od początku mnie zastanawiało.
- Jesteś zawieszona pomiędzy ziemią, a niebem. Możesz wybrać  czy chcesz żyć w niebie,czy na ziemi. -odpowiedział i uśmiechnął się do mnie.
-A ...dziecko .czy.. - zaczęłam mówić ,ale słowa nie chciały przejść mi przez gardło.
-Jest wśród nas -odpowiedział ,a na jego twarzy zagościł smutek . Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Ten podleciał i objął mnie ramionami.
-To ... ?-zaczęłam.
-Chłopczyk - odpowiedział za mnie.
-Mogę mu dać imię ? Proszę ... - prosiłam go.
-Oczywiście że tak -odpowiedział mi.
-Mickey, Mały Mickey - szepnęłam.
-Tak jak MICKEY MOUSE ? -zapytał zdziwiony. Pokiwałam głową na potwierdzenie.
-Ty i te twoje pomysły -wyszeptał.Potem siedzieliśmy chwilę w ciszy przytulając się do siebie nawzajem.
-Przepraszam boo boo ,ale muszę Cię pośpieszyć. Zostajesz tu ,czy wracasz na ziemię ? -zapytał Karol
-Nie mam po co już żyć -wyszeptałam .
-Nie prawda. Na ziemi czekają na Ciebie przyjaciele. Nie śpią ,patrząc całymi nocami na Ciebie . Kochają Cię. I wiem że może wydaję się, że cały sens życia już zniknął ,ale oni czekają na Ciebie. Wiem doskonale że z nimi będziesz szczęśliwa oraz bezpieczna. -powiedział mi ze szczerością w oczach -Zaufaj mi jestem Aniołem -dopowiedział.
-Tu mam Ciebie , małego . Wszystko czego zapragnę . Tam nie mam nic . -odpowiedziałam płacząc.
-Tam masz miłość swojego życia -odpowiedział.
-Jak to ? - zapytałam ze zdziwieniem
-Nie mogę Ci więcej powiedzieć -odpowiedził i puścił mi oczko.
-To co wybierasz ? -zapytał ostatni raz.
-Wybieram......

środa, 24 grudnia 2014

Jest sprawa i Swięta

No to zaczniemy od tego że życzę wam wszystkim wesołych świąt ( choć one już trwają ,ale ciii)
a inna sparaw jest to że prawdopodobnie jutro pojawi się rozdział . Już zaczynam go pisać ,ale mam próbę przed występem podczas paserki i raczej się nie wyrobię ,więc jutro pojawi się rozdział